Godzina myśli

grudzień 9, 2006 - autor: Rabbi

Gdy już mam wszystkiego dość i brak mi sił by zmagać się dłużej z całym światem, wyłączam wszystkie telefony, GG i inne przeszkadzacze i rzucam się prosto w nigdy niezaścielone łóżko. Zaraz obok, na drewnianej półce leży czerwona książka ozdobiona złotymi napisami. Otwieram ją i choć nie mam żadnej zakładki, zawsze moim oczom ukazuje się ta sama dobrze znana strona. Zaczynam czytać i w tych zapisanych słowach znajduję ukojenie:

 

Godzina myśli

”Głuche cierpiących jęki, śmiech ludzki nieszczery
Są hymnem tego świata – a ten hymn posępny,
Zbłąkanymi głosami wiecznie wniebowstępny,
Wpada między grające przed Jehową sfery
Jak dźwięk niesfornej struny. Ziemia ta przeklęta,
Co nas takim piastunki śpiewem w sen kołysze.
Szczęśliwy, kto się w ciemnych marzeń zamknął ciszę,
Kto ma sny i o chwilach prześnionych pamięta…”

 

A potem już tylko zasypiam i śpię i śpię, mijają godziny a ja dalej śpię i nikt nie śmie minie budzić, bo wie, że grozi to zrzędzeniem i nieznośnym narzekaniem (lub nawet czasem agresją – wtedy trzeba uważać na drzwi i głowę). To jest mój sposób. Może komuś się przyda, gdy przyjdzie taka ciężka chwila.

———————–

Sen jest to stan czynnościowy ośrodkowego układu nerwowego, cyklicznie pojawiający się i przemijający w rytmie dobowym, podczas którego następuje zniesienie i bezruch.

Marzenia senne to zjawiska zbliżone do halucynacyjnych pojawiające się w czasie snu. Są one tworami fizjologicznymi. Ich wizualny charakter jest zazwyczaj najbardziej wyrazisty. Zdarzają się jednak marzenia senne o przewadze doznań słuchowych. Człowiek, który ich doświadczył opisuje je jako bardzo realistyczne, dotyczące życia i problemów codziennych. U każdego mogą się pojawiać wątki całkowicie fantastyczne a nawet surrealistyczne.

Badania przeprowadzone w XIX wieku wykazały, że przyczyną marzeń sennych może być błędna interpretacja doznawanego w czasie snu wrażenia zmysłowego. Przykładem może być hałas, który dochodzi do śpiącego może pojawić się w śnie jako burza z piorunami lub ucisk kołdry jako dusząca zmora. W wieku XX ustalono zależność między fizjologicznym elementem snu (nazywanym fazą REM) a przeżywaniem w tym czasie marzenia sennego. Pokazano, że charakter snów jest znacznie częściej nieprzyjemny i związany z sytuacją życiową osoby śniącej.

Brak logicznej całości i ciągłości snów sprawia wrażenie, że są one niekiedy odbierane jako dziwne. Ciekawe jest to, że w czasie snu często zdarza nam się rozwiązać problem, z jakim się borykamy. Zachodzące w czasie snu procesy syntetyzujące mogą wspomagać niekiedy świadome myślenie.

Źródło: Wikipedia

———————

„Biedny jestem: me skarby – w marzeniach,
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy,
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.”

Sny. Dla mnie jest to lek na wszystko. Na wszelakie smutki, problemy, choroby… prześpię się i wszystko wydaje mi się łatwiejsze, mam więcej sił by sprostać problemom, by znowu siłą wcisnąć uśmiech na usta i zdusić wszystkie smutki gdzieś głęboko w sobie. Jednak nie tylko dlatego tak uwielbiam spać.

W snach albowiem odkrywamy prawdziwego siebie. Przemawia przez nas nasza podświadomość, którą nie możemy zmieniać jak nam się podoba, nie możemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Dlatego sny mogą być dla nas pewnego rodzaju drogowskazem. Gdy będziemy postępować podobnie jak wtedy, gdy śnimy, to mamy pewność, że nie sprzeciwiamy się temu, czego podświadomie chcemy. Nie wiem czy to na pewno jest dobra metoda (jestem otwarty na Wasze opinie), ale się nią kieruję. Co ciekawe sny często ostrzegają mnie przed pewnymi ludźmi, a czasem wręcz przeciwnie. Wynikać to może z tego, że wielekroć podświadomie czujemy, że dana osoba jest taka czy inna, jednak inne czynniki wpływają na naszą ostateczną ocenę (często takim czynnikiem w przypadku kobiet jest uroda), jednakże nasza podświadomość nie da się oszukać.

Do tego sny wielokrotnie pomagają rozwiązywać skomplikowane problemy. Wielu geniuszy swoje największe dzieła właśnie wyśniło. Mi również (oczywiście nie porównuje się tutaj do wielkich geniuszy) zdarza się wyśnić rozwiązania matematycznych zadań czy innych tego typu problemów.

Sny przede wszystkim jednak są dla mnie ucieczką od tego świata we własne marzenia gdzie wszystko jest idealne a wszelkie zło i problemy są tylko jak cienie na ścianie, od których można się odwrócić i nie zwracać na nie uwagi.

Na koniec moich wywodów ciekawostka. Wiecie, co było moim najgorszym koszmarem w życiu (a miewam je bardzo, bardzo rzadko – całe szczęcie, choć nie wiem od czego to zależy)? A był to sen, w którym banda dresów… wyłamała mi monitor od komputera! Obudziłem się z krzykiem, cały zlany potem a mój wzrok od razu poszybował na biurko… „uffff” na szczęście to był tylko zły sen.

————–

Coś czuje, że ta Pani jest ze mną spokrewniona. Mogła by być moim mistrzem. Jeszcze wiele mi brakuje by potrafić tak „zryć” gadką:

Jeżeli chcesz być kochany, kochaj sam.

grudzień 4, 2006 - autor: Rabbi

“Trzeba długich lat, żeby zniszczyć czyjąś miłość.
Jednak żadne życie nie jest dostatecznie długie,
by można było w nim odpokutować zabicie miłości,
które jest czymś więcej niż tylko zabójstwem. “

Seneka Młodszy (Filozof, Lucius Annaeus Seneca, ok. 3 – 65 p.n.e.)

Iris

listopad 21, 2006 - autor: Rabbi

Oryginał piosenki macie Tutaj

I rzucam wszystko by cię dotknąć
Bo wiem, że czujesz mnie w jakiś sposób
Jesteś bliżej nieba niż ja kiedykolwiek byłem
I nie chcę wracać teraz do domu

I wszystko co mogę poczuć to ta chwila
I wszystko czym mogę oddychać to twoje życie
Bo wcześniej lub później to się skończy
Ja po prostu nie chcę cię stracić tej nocy

I nie chcę by świat mnie zobaczył
Bo nie sądzę, że oni zrozumieją
Gdy wszystko istnieje by zostać zniszczone
Chcę po prostu byś wiedziała kim jestem

I nie możesz walczyć ze łzami które nie przychodzą
Lub z chwilą prawdy w twoich kłamstwach
Gdy wszystko wydaje się być niczym film
Krwawisz tylko po to by poczuć że żyjesz

I nie chcę by świat mnie zobaczył
Bo nie sądzę, że oni zrozumieją
Gdy wszystko istnieje by zostać zniszczone
Chcę po prostu byś wiedziała kim jestem

(Dedykowane pewnej osobie za jedną z ostatnich nocy)

——–

Wydaje mi się, że ostatnio notki są bardzo monotonne… ale cóż, nie mam za dużo czasu bo niedługo praktyki więc w sql chcą wykorzystać moment pułki jeszcze jesteśmy i wykosić nas ile się da. Tymczasem więc posłuchacie sobie przynajmniej trochę muzy.

I see You… what You see…?

listopad 13, 2006 - autor: Rabbi

“To, Co Boli Najbardziej”

Mogę zebrać deszcz z dachu mojego pustego domu
To mnie nie trapi
Mogę czasami uronić kilka łez, wyrzucić je z siebie
Nie wstydzę się płakać raz na jakiś czas
Mimo to wciąż czuję niepokój żyjąc bez Ciebie
Są takie dni, że udaję, iż jest dobrze
Jednak nie to mnie dręczy

Najbardziej boli mnie to,
Że tak niewiele brakowało
Miałem tak dużo do powiedzenia
A patrzyłem tylko jak odchodzisz
I nigdy się nie dowiem
Co mogło się wydarzyć
A Ty nie zobaczysz, że to miłością
Próbowałem Cię obdarować

Ciężko sobie poradzić z utratą Ciebie
I bólem jaki mi towarzyszy gdziekolwiek się udam
Jednak daję radę
Ciężko zmusić się do uśmiechu
Gdy widzę naszych starych znajomych, a ja jestem sam
A jeszcze trudniej jest
Wstawać, ubierać się, egzystować z tym żalem
Jednak wiem, że jeśli dam sobie z tym radę
Będę w stanie wyrzucić z siebie
Wszystkie słowa zachowane w sercu
Te, których nie wypowiedziałem.

Być sobą to jedyne co możesz zrobić…

listopad 6, 2006 - autor: Rabbi

Kiedy wszystko odwraca się przeciwko Tobie. Kiedy nie wiesz dokąd iść. Kiedy nie masz siły już walczyć z całym światem. Wtedy jedyne co możesz zrobić to pozostać sobą…

“Być sobą”
”Ktoś rozpada się na kawałki
Sypiając samotnie
Ktoś zabija ból
snując się w milczeniu
By w końcu odpłynąć
Ktoś ekscytuje się w ogródku kaplicy, łapiąc bukiet
Inny kładzie tuzin białych róż na grobie

Być sobą to jedyne co możesz zrobić…

Ktoś znajduje ocalenie we wszystkich
Inny tylko ból,
Ktoś próbuje ukryć się wewnątrz
ich samolubnych umysłów
Ktoś przyrzeka prawdziwą miłość
Aż do końca świata
A inny ucieka
Odseparowany lub zjednoczony
Zdrowy lub szalony

By być sobą to jedyne co możesz zrobić…

I nawet jeśli już zapłaciłeś
Byłeś skrytykowany albo uzyskałeś wsparcie

Z każdym najmniejszym wspomnieniem

dobrych lub złych obliczy losu

Nie trać snu dzisiejszej nocy
Jestem pewien że wszystko skończy się dobrze

Możesz wygrać lub przegrać

Ale być sobą to jedyne co możesz zrobić…”

————-

Ale żeby nie wprowadzać melancholijnego nastroju na blogu to kilka dowcipów:

Gość wyjeżdżając na wczasy zostawił swojemu bratu kota, żeby ten nim się opiekował. Wczasowicz dzwoni po tygodniu z Mazur i pyta się brata jak tam jego kot.
- No stary… Niestety przykro mi, ale Twój kot zdechł.
- Ehhh, musiałeś tak walić prosto z mostu? Przez ciebie będę miał zepsutą resztę urlopu. Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi na dachu i nie chce zejść. Później zadzwoniłbym za dwa dni i Ty byś powiedział, że spadł z dachu i leży u weterynarza połamany, a kiedy zadzwoniłbym za kolejne dwa dni powiedziałbyś, że mimo największych wysiłków weterynarza mój kociak zdechł. No, ale cóż stało się, powiedz mi lepiej co tam u mamy?
- No, więc widzisz… Mama siedzi na dachu i nie chce zejść…

Do ciężko rannego w wypadku podchodzi ksiądz:
- Czy wierzysz w Boga?
- Chłopie, ja umieram, a tobie się na zagadki zbiera?!!!

Płynie stado plemników jajowodem.
Nagle jeden słabiutki, który płynie ostatni, krzyczy:
- Panowie, zdrada, jesteśmy w dupie – wracajmy!”.
Cale stado w tył zwrot, a ten płynąc dalej mruczy pod nosem:
“I tak rodzą się geniusze.”

Cytaty z sesji D&D
Legenda
MG- mistrz gry – ktoś, kto prowadzi przygodę, opisuje otoczenie itp. Itd.
G- gracz

MG: Słyszycie jak dostał za 33.

G: To my wyruszamy.
MG: Czym wyruszacie?
G: Czym prędzej.

MG: Znaleźliście niedźwiedzia nabitego na drzewo.
G: to chyba nie sprawka matki natury.

MG: Jest jedna knajpa, właśnie wyleciał z niej jeden krasnolud.
G: (wchodząc do baru): Mam nadzieję, że to nie był barman.

MG: Masz u niego być o północy wieczorem

Paladyn (do zbójców): Powstrzymajcie swój niepowstrzymalny temperament. Nie jesteśmy tu by walczyć i zabijać, lecz by rozmawiać.
[MG milczy]
Paladyn: Dajcie znać, czy rozumiecie, co mówię!

Gracz: Dlaczego spadłem z mostu?
MG: Bo byłeś niewidzialny i nie wiedziałeś gdzie się kończysz.

MG: Jak nie podoba ci się przygoda, to może zamienimy się miejscami. Ty będziesz MG, a ja idiotą.

Gracz 1: Mój koń ma więcej mądrości niż ty.
Gracz 2: Jak nie będziemy się razem pokazywać, to nikt nie zauważy.

(Podejrzane drzewo atakuje gracza)
Gracz: Wyjmuję nóż i wbijam go w drzewo.
MG: Z drzewa bryznęło na ciebie kwasem. Masz spalona twarz, dłonie,
ubranie na tobie zaczyna się powoli rozpadać, czujesz straszny ból…
Gracz (ze stoickim spokojem): A co z nożem?

Bardzo popularny dialog:
MG: No i widzicie postać/obraz/coś.
Gr: Ma rogi?
MG: Nie.
Gr: Podejrzane.

Przychodzi Arturius do uzdrowiciela. Obydwie ręce ma okręcone bandażami a dłonie w torbie na szyi.
uzdrowicielu przywróć mi dłonie – prosi Paladyn.
- Dobrze Arturiusie, ale powiedz mi najpierw jak je straciłeś.
- No cóż, drogi uzdrowicielu, poszedłem razem z kumplami pobuszować w podziemiach i znalazłem tam dziurę w ścianie. Coś na końcu dziury błyszczało więc wsadziłem łapę. Nagle trzask, prask coś błysnęło i ucięło mi łapę.
- No dobrze Arturiusie, a jak straciłeś drugą?
- Sięgałem po tą pierwszą, uzdrowicielu.

G: To idę i myślę.
MG: Rzuć czy ci się udało.

Sesja warmlotka:
Gracz usłyszał jakiś hałas w sąsiednim pomieszczeniu..idzie sprawdzić co to…
Wychyla się zza drzwi i w tym momencie dostaje pałą w łeb – cios pozbawia go
prawie polowy żywotności…- Gracz nieśmiało pyta – ” Kto tam ?”

Awantura w karczmie, gracz uciekł na piętro.
GM: Biegną na ciebie trzy dziewczyny.
G: To ja się spuszczam przez okno.
(drużyna w śmiech)
G (nieco zdezorientowany): Przy pomocy obu rąk!

MG: Co robisz?
G: Boje sie!!

G1: są miecze?
MG: nie ma..
G1: są topory
MG: nie ma..
G1: a może..
MG: nie ma..
G1: to…
MG: nie ma…
G1: A co jest?
MG: Wredny MG

G1: Pierwszy raz widze, aby barbarzyńca myślał
MG: Wigilia była…

Ostatnie słowa wypowiedziane przez graczy przed śmiercią:
- wy też słyszycie ten dziwny dźwięk
- Zabijam to.
- Zaufaj mi.
- Jak bardzo mnie zranił?
- Zastanawiam się co ten guzik robi?
- Nie martw się, on jest prawdopodobnie tylko na pierwszym poziomie
- Mamy szczęście! Smok śpi
- Nie martw się. Mam plan.
- Oni nie mogą widzieć mnie. Jestem niewidoczny!
- Zastanawiam się co jest w tutaj?
- Mój Bóg mnie ochroni.
- Hej, już jesteśmy bezpieczni!
- Gdzie jest ten przeklęty morderca?
- To był żart.

————–

Pchełcia

„Gdy patrzę w Twe oczy zmęczone jak moje to kocham to miasto zmęczone jak ja.”
Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy. Ja sam powoli zaczynam w to wierzyć. Przekonałem się nawet o tym, że gdy człowiek się zmienia jego oczy także zmieniają swój blask. Być może coś w tym jest, nie wiadomo…
Zdjęcie powyżej to portrecik Pchełci, najsłodszej istotki jaką kiedykolwiek spotkałem.
Jednak nie wszystkie kobiety mają takie szczęście by mieć taką śliczną i słodziutką buśkę jak Pchełcia. Zobaczcie jak sobie z tym radzą:
(i to w cale nie jest niemożliwe bo mam w domu kogoś kto robi podobne „magiczne sztuczki”)

Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć

październik 31, 2006 - autor: Rabbi

„Nauczyli nas regułek i dat,
Nawbijali nam mądrości do łba,
Powtarzali, co nam wolno, co nie,
Przekonali, co jest dobre, co złe.

Odmierzyli jedną miarą nasz dzień,
Wyznaczyli czas na pracę i sen.
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.

Dorosłe dzieci mają żal,
Za kiepski przepis na ten świat.
Dorosłe dzieci mają żal,
Że ktoś im tyle z życia skradł.

Nauczyli nas, że przyjaźń to fałsz,
Okłamali, że na wszystko jest czas.
Powtarzali, że nie wierzyć to błąd,
Przekonali, że spokojny jest dom.

Odmierzyli każdy uśmiech i grosz.
Wyznaczyli niepozorny nasz los.
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć!!”

Jak w tym świecie odnaleźć, co prawdziwe i co czegoś warte? Gdy wszystkie ideały sprzedawane są za bezcen: miłość, przyjaźń, ojczyzna… a ich obrazy są w naszych oczach tylko tym, czym chcielibyśmy żeby były. Któż może powiedzieć, że pokochał na całe życie? Kto powie, że oddałby bez wahania życie za swojego przyjaciela czy ojczyznę? To wszystko zbudowane na pokaz, imitować ma szczęście. To szczęście, które wymaga wysiłku i ogromu pracy. Kim my jesteśmy w tym świecie? Płyniemy bezmyślnie z prądem? Ile w nas jest nas samych a ile tego, co chcą widzieć w nas inni? Po co to wszystko? By w końcu umrzeć wmawiając sobie, że to było życie a nie fałsz? Co jeśli nie chcesz zgodzić się na to? Co możesz zrobić? No, co?

“Nauczymy się więc sami na złość
Spróbujemy może uda się to
Rozpoczniemy od początku nasz kurs
Przekonamy się czy twardy ten mur

Odmierzymy ile siły jest w nas
Wyznaczymy sobie miejsce i czas
A gdy zmienia się reguły tej gry
Może w końcu odkryjemy jak żyć!”

Love and Math

październik 9, 2006 - autor: Rabbi

A to Ci…

październik 8, 2006 - autor: Rabbi

Upragniona sobota właśnie minęła. A spędziłem ją jak zwykle siedzą przed komputerkami. Efektem dzisiejszego dania jest mój blog w trochę innej szacie i przeniesiony na własny serwer gdzie mam dostęp do kodu źródłowego. Jednak nie stać mnie aktualnie na hosting więc skorzystałem z darmowego serwera, ale jego wydajność i stabilność pozostawiają wiele do życzenia. Muszę, więc zostać przy starym wyglądzie a Wam oddaję do oceny ten nowy:

>>>LINK<<<

Jeśli pojawi się Wam błąd to spróbujcie jeszcze raz po pewnym czasie, aż do skutku. A gdy wreszcie się uda, u góry pod napisem Rabbi (takie kwadraty) macie do wyboru kilka rodzajów tła. Ktoś zrobił naprawdę świetny szablon, ale zainstalować to wszystko i skonfigurować też nie było łatwo. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

A tutaj nietypowa sztuka chodnikowa:

Z miejsca, w którym już nikogo nie ma.

październik 4, 2006 - autor: Rabbi

 

“Gdzieś na dnie
Taki jak ty
Rozdarty, słaby, złamany, zły
Zaszczuty w świecie paranoi i strachu
Ambicji, honoru i walki

Czuję się odarty z uczuć
Z moich myśli, zgwałcony
Mentalnie poniżony
Oszukany przez tych, którym
Swoje życie oddałem i ślepo ufałem
Przez wszystkich moich ludzi, których tak bardzo kochałem

Przed nikim czoła nie chylę
Odrzucam te chwile
I wszystkie słowa, którymi
Złamali, opętali
Odrzucam dogmaty, świętości, herezje
Odrzucam pustą poezję
Wszystkie ich oczy puste

Ich nigdy, nigdy nie było
Miłości nigdy nie było
I ciebie nigdy nie było
Miłości nigdy nie było
Nas nie było!

Tu gdzie jestem już nikogo nie ma
Tak jak kiedyś powiedziałaś zostałem sam
Chcesz wiedzieć jak jest?
Tu gdzie jestem już nikogo nie ma “

Zapomniał byk jak orlęciem był

październik 2, 2006 - autor: Rabbi

Ten weekend spędziłem w większości na siedzeniu w opuszczonym przez wszystkich domowników mieszkaniu i oglądaniu filmów. A dzięki temu że, (uwaga tutaj będę się chwalił i robił reklamę TOYA’i) mój Internet zwiększył swoją przepustowość do 1 Mb/s, w nocy zostały zniesione limity i mam dostęp do pewnych zakamarków sieci, kilka nowych (dla mnie nie koniecznie wydanych w ostatnich tygodniach) filmów wpadło w moje ręce. Ale po kolei:

Efekt Motyla 2

Mam nadzieje, że nie ma tutaj osoby, która by nie oglądała pierwszej części tego genialnego filmu (czwarte miejsce na liście Filmweb TOP100 świat) . Moim skromnym zdaniem druga część jest morderstwem geniuszu. Kontynuacja została stworzona prze całkowicie inny zespół scenarzystów i reżyserów, lecz oni zamiast wymyślić coś nowego i nowatorskiego postanowili żerować na pracy swoich poprzedników. Przedstawiona historia całkowicie mnie nie wciągnęła ani nie poruszyła, w porównaniu do pierwszej części jest prosta i przewidywalna. Czasami można odnieść wrażenie, że to film porno z rozbudowaną fabułą (zdarza się akcja gejowska).

Ale łatwo krytykować, więc żeby tak totalnie nie pojechać to dodam, że podobał mi się realizm świata przedstawionego i scenografia (miejsce pracy głównego bohatera- dwa komputery…)

Podsumowując ja odczuwam niesmak po obejrzeniu drugiej części, ale kategorycznie odradzić obejrzenia Wam też nie mogę. Decyzja należy do Was.

Klik: i robisz, co chcesz

Już od dłuższego czasu polowałem na ten film, ponieważ fabuła już po trailerach wydała się ciekawa i zabawna. W sumie muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem, chociaż spodziewałem się bardziej komedii całkowicie głupiej od początku do końca. A tak nie jest, autorzy postanowili, że nie tylko chcą rozśmieszyć, ale także przekazać coś ludziom. I myślę, że w przyjemny sposób im się to udało.

Ogólnie film podobał mi się i mam nadzieje, że jeśli jeszcze trochę pochodzę do technikum elektronicznego to sobie takiego pilota zrobię.

Tom Yum Goong (przez niektórych niesłusznie uznawany za Ong bag 2)

O tym filmie piszę tylko jako ciekawostkę. Jest to typ filmu Rambo tylko główny bohater masakruje całą armię przeciwników gołymi pięściami. Z

dawałoby się, że film tego typu będzie prosty i mało ambitny jednak nie odniosłem takiego wrażenia. Spełnił swoje zadanie (chyba nikt nie oczekuje od tego typu produkcji skomplikowanej fabuły i głębokiego sensu) pokazując imponująco wyglądające walki. Do tego główny wątek trzyma się całości i nie rozłazi się na wszystkie strony.

Polecam fanom pierwszej części (jeśli ktoś jeszcze nie pooglądał, bo film wyszedł już dość dawno)

———————

Żeby tak totalnie Was nie zanudzić kilka dowcipów:

Dlaczego tramwaj skrencywa? Bo mu sie tory wygły

-Czy kogut znosi jajka? -Tak , gdy schodzi po drabinie

Nie obgryzaj paznokci Venus z Milo też tak zaczynała

Rozmawiają dwie krowy Jedna mówi: – Teraz problem szalonych krów, BSE… Druga odpowiada: – No. Dobrze, że nam pingwinom to nie grozi.

Spotyka, sie Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu, a Beduin węża wokół szyi. – Te, biały…- mówi Beduin – cos ty za jeden? – Polak. – Słyszałem, ze wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce. – A napijemy się od czasu do czasu – A napijesz się jednego? – Napije się! – Ale wiesz, to taki ciepły bimberek, z bukłaka… – Dawaj! Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta: – A drugiego wypijesz? – Wypije! Nalał. Polak wypił i nic. – A trzeciego wypijesz? – Wypije! Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę… – A czwartego!? A zniecierpliwiona papuga Polaka na to: – I czwartego, i piątego, i wpier*ol dostaniesz, i tego robaka tez ci zjemy…

- Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie? – Nie mam pojęcia, syneczku. – A ja wiem! Od telewizora do kanapy!

Przychodzi Eskimos do swojego iglo i myśli: – Co ja miałem zrobić, hmmmmmmm – długo myśli – aaa! miałem posprzątać iglo! Posprzątał i myśli dalej: – Nie to nie to, co ja miałem zrobić? – myśli – aaa! miałem nakarmić renifery. Nakarmił i myśli dalej: – Nie o to chodziło, co ja miałem zrobić? – zastanawia się – aaaa! miałem zaspokoić moją kobietę! Z

robił co trzeba i myśli: – Nie, to nie to ! – znowu myśli, i w końcu – Aaa! już wiem, miałem zdjąć narty!!!

Płynie kajakiem Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem. Płyną… płyną… spoko machają wiosełkami… Nagle Kubuś Puchatek jak nie grzmotnie Prosiaczka przez łeb!!! Prosiaczek się odwraca biedny i pyta ale za co… dlaczego?! A na to Kubuś Puchatek: – A bo wy świnie zawsze coś knujecie

A teraz coś z okazji tego, że Kasie coś do mnie kozaczą ostatnio. Szowinistyczne dowcipy!

Bóg zauważył, że Adam nudzi się sam w raju, więc przychodzi do niego i mówi; -Widzę, że jesteś samotny. Stworzę ci towarzysza tak mądrego, wspaniałego, zabawnego jak ty. Potrzebuję jedną twoją nerkę, płuco, nogę, dłoń, jelito. A Adam -A co dostane za żebro?

Grunt to porozumienie :) Co mówi kobieta: To miejsce to śmietnik! Do roboty, Ty i Ja musimy posprzątać. Twoje rzeczy leżą na podłodze, I jeśli nie zrobimy teraz prania To szafa będzie bez ubrań. Co słyszy mężczyzna: Ble ble ble, DO ROBOTY, Ble ble ble ble, TY I JA Ble ble, NA PODŁODZE Ble ble ble, TERAZ Ble ble ble ble ble BEZ

UBRAŃ

ILE MĘSKICH SZOWINISTYCZNYCH ŚWIŃ TRZEBA BY WKRĘCIĆ ŻARÓWKĘ? ŻADNEGO NIECH SZ**TY GOTUJĄ PO CIEMKU!!

(wybaczcie ostry cenzurowany wyraz – ale to szowinistyczny dowcip i zmieniać go nie było sensu)

No women – no sex. No sex – no children. No children – no school. No school – NO PROBLEM

———————

Panowie śmieciarze to mają sposoby na wyrywanie panienek: