Epitafium

maj 24, 2007 - autor: Rabbi

Byłem jeszcze bardzo małym chłopcem. Pewnego dnia mój tato wpuścił mi pewną piosenkę i dał jej tekst bym go zapamiętał. To był pierwszy wiersz jaki się nauczyłem. Było to bardzo dawno temu, lecz dopiero dzisiaj, stojąc na cmentarzu i żegnając bliską osobę pojąłem jakie uczucia te słowa ze sobą niosą. Dopiero dzisiaj zrozumiałem tak naprawdę tekst który znałem od zawsze. Teraz wiem dlaczego jest tak ważny. Jest odwiecznym pytaniem które zadaje sobie każdy człowiek, ale jest także czymś więcej…

Czesław Niemen „Epitafium”

„Jakie imię nosi ten
co w pół uśmiechu myśli
zaledwie rozpoczętej pieśni
w pół kroku drogi
przeciął nić uwitą z miłości.

Czyim kaprysom w ofierze
zawlekliśmy ciebie na stos pogrzebny
i w pejzażu cmentarnym stoimy osłupieni
nad nowo wyciosanym krzyżem?

Świętemu prawu, świętych czynów urąganiem
zwracam się do ciebie, cywilizacjo,
pełna pychy opiekunko.

Co ty uczynisz,
jakim narzędziem wyrwiesz ostrze bolesne
z serc bijących w żałobne dzwony?
Jak jeszcze długo skrzypiący frazes
“takie jest życie”
jedynym będzie usprawiedliwieniem
niedorzecznej śmierci człowieka?”

 

Żegnaj drogi przyjacielu!

 http://dratewka.freehost.pl/

Music and lyrics

kwiecień 24, 2007 - autor: Rabbi

I’ve been living with a shadow overhead
I’ve been sleeping with a cloud above my bed
I’ve been lonely for so long
Trapped in the past, I just can’t seem to move on

I’ve been hiding all my hopes and dreams away
Just in case I ever need em again someday
I’ve been setting aside time
To clear a little space in the corners of my mind

All I want to do is find a way back into love
I can’t make it through without a way back into love
Oh oh oh

I’ve been watching but the stars refuse to shine
I’ve been searching but I just don’t see the signs
I know that it’s out there
There’s got to be something for my soul somewhere

I’ve been looking from someone to shed some light
Not just somebody just to get me through the night
I could use some direction
And I’m open to your suggestions

All I want to do is find a way back into love
I can’t make it through without a way back into love
And if I open my heart again
I guess I’m hoping you’ll be there for me in the end

There are moments when I don’t know if it’s real
Or if anybody feels the way I feel
I need inspiration
Not just another negotiation

All I want to do is find a way back into love
I can’t make it through without a way back into love
And if I open my heart to you
I’m hoping you’ll show me what to do
And I you help me to start again
You know that I’ll be there for you in the end

———–

Film ten pooglądałem ponieważ zwabił mnie swoim tytułem… ostatnio wszystko co związane z muzyką przykuwa moją uwagę. Spodobała mi się historia przedstawiona, tekst piosenki i pewien dialog:

- Wyduś to wreszcie. To tylko słowa!

- Tylko słowa?

- Słowa są ważne, ale nie tak jak melodia

- Ty chyba tego nie rozumiesz…

- Wyglądasz na wściekłą. Kliknij sobie długopisem.

-Melodia jest jak zobaczenie kogoś po raz pierwszy. To pociąg, to sex.

-Ależ ja to rozumiem…

-W miarę jak poznajesz tę osobę, zaczynają się słowa. To ich historia. To, jacy są naprawdę. To kombinacja ich obojga czyni piosenkę magiczną…

—–

 

Chyba nic nie muszę dodawać może jedynie tyle, że mp3 to morderstwo muzyki!!!

Dzień kobiet, dzień kobiet! Niech każdy się dowie!

marzec 7, 2007 - autor: Rabbi

Kobiety… cóż byśmy bez nich zrobili? Cóż by w życiu nam zostało gdyby ich zabrakło? Tak, tak kobietki, o Was mowa. W dniu Waszego święta musiała oczywiście powstać specjalna notka! Żeby nie było, że się podlizuję to może zacznijmy od kilku dowcipów o Was samych!

Uszczęśliwienie kobiety jest bardzo proste…

A. Należy tylko być:
1. przyjacielem
2. partnerem
3. kochankiem
4. bratem
5. ojcem
6. nauczycielem
7. wychowawcą
8. spowiednikiem
9. powiernikiem
10. kucharzem
11. mechanikiem
12. monterem
13. elektrykiem
14. szoferem
15. tragarzem
16. sprzątaczką
17. stewardem
18. hydraulikiem
19. stolarzem
20. modelem
21. architektem wnętrz
22. seksuologiem
23. psychologiem
24. psychiatrą
25. psychoterapeutą.

B. Ważne też są inne cechy. Należy być:
1. sympatycznym
2. wysportowanym ale
3. inteligentnym ale
4. silnym
5. kulturalnym ale
6. twardym ale
7. łagodnym
8. czułym ale
9. zdecydowanym ale
10. romantycznym ale
11. męskim
12. dowcipnym i
13. wesołym ale
14. poważnym i
15. dystyngowanym
16. odważnym ale
17. misiem ale
18. energicznym
19. zapobiegawczym
20. kreatywnym
21. pomysłowym
22. zdolnym ale
23. skromnym i
24. wyrozumiałym
25. eleganckim ale
26. stanowczym
27. ciepłym ale
28. zimnym ale
29. namiętnym
30. tolerancyjnym ale
31. zasadniczym i
32. honorowym i
33. szlachetnym ale
34. praktycznym i
35. pragmatycznym
36. praworządnym ale
37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli
38. zdesperowanym [z miłości] ale
39. opanowanym
40. szarmanckim ale
41. stałym i
42. wiernym
43. uważnym ale
44. rozmarzonym ale
45. ambitnym
46. godnym zaufania i
47. szacunku
48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
49. wypłacalnym.

C. Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobiecie
c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiła
d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy, lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.

D. Ważne jest aby nie zapominać jej:
1. urodzin
2. imienin
3. daty ślubu
4. daty pierwszego pocałunku
5. okresu
6. wizyty u stomatologa
7. rocznic
8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.

Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka.

Czym się różni kobieta od Boga?
Bóg jest nieograniczenie miłosierny, a kobieta niemiłosiernie ograniczona.

- Dlaczego kobieta ma mniejsze stopy od mężczyzn?
- Żeby stała bliżej zlewu.

Czy nie widziała pani mojego męża ? Godzinę temu poszedł utopić w rzece kota…
- Skoro pani wie gdzie jest, to czemu pani pyta ?
- Bo kot wrócił do domu…

Problem z niektórymi kobietami polega na tym, że ekscytują się byle czym, a potem za niego wychodzą…

Dlaczego tak mało kobiet gra w piłkę nożną?
- Bo nie tak łatwo znaleźć jedenaście kobiet, które chciałyby wystąpić w takich samych kostiumach.

Kobieta ma w życiu trzy okresy: w pierwszym działa na nerwy ojcu, w drugim mężowi, w trzecim zięciowi.

Wróżka mówi do klientki:
- Mąż panią zdradza.
- Chyba musiała pani odwrotnie rozłożyć karty.

Archeolog to wymarzony mąż – im kobieta starsza, tym bardziej się nią interesuje.

Ok, ok. starczy bo jeszcze mi się dostanie… A tak naprawę to w tym jedynym dniu gdy my gorsze Wasze połowy powinniśmy być dla Was kobietek mili, chciałbym Wam życzyć by… Wasze proszki do prania działały tak rewelacyjnie:

Niestety nie mam czasu żeby wymyślić dla Was coś więcej, więc pozostaje mi życzyć jeszcze Wam wszystkim byście zawsze były takie nieidealne jak jesteście! 100 lat, 100 lat dla Wszystkich kobiet ;)

Komisja wojskowa

luty 14, 2007 - autor: Rabbi

Z okazji dzisiejszego dnia (14 Luty) powstała ta oto notka. Myślicie pewnie, że będzie o miłości itd. itp., ale nieeee! Notka będzie o Komisji Wojskowej! Tak, tak! Właśnie to mnie dzisiaj czeka. Tak sobie myślę, że jakbym podał adres do niektórych notek z tego bloga to automatycznie dostał bym kategorie E, ale to nie będzie takie łatwe. Będę się musiał trochę bardziej postarać. A tymczasem kilka dowcipów o komisji wojskowej! Let’s smurf!

Komisja wojskowa…:

- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje.
- Ale kim był?
- Gruźlikiem.
- Ale co robił?!!
- Kaszlał.
- Ale z czego żył? Z tego się przecież nie żyje.
- No to przecież mówię, że nie żyje…

- Do you speak English?
- Hee?!
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Hee?!
I następnego:
- Do you speak Eglish?
- Yes, I do.
- Hee?!

Chłopak z trudem odczytuje z tablicy największą literę.
Lekarz decyduje:
- Zdolny do walki z czołgami.

Kowalski poszedł na komisję poborowa. Po badaniach, wziął go na rozmowę seksuolog.
Narysował mu kółko:
- Kowalski, co to jest ?
- Goła baba…
Narysował mu kwadrat:
- A to?
- He, he, goła baba…
Na koniec, narysował mu trójkąt:
- No a to, przyjrzyjcie się dobrze.
- Też goła baba…
- Kowalski, wy jesteście zboczeni!
- Jaaa?! A kto mi te gołe baby rysował?

Okulista zasiadający w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakieś litery?
- Nie widzę.
- A widzicie w ogóle tablice?
- Nie widzę.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!

A jak to bywa… po komisji przychodzi czas do wojska:

- Nowak, kim jesteś w cywilu?
- W cywilu – panie sierżancie – to ja jestem PAN NOWAK.

Spadający jak kamień spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Oj się nie otworzył! Szczęście, ze to tylko ćwiczenia!

Kapral mówi do szeregowca:
- Masz żetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A wiec masz żetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!

Czasoprzestrzeń w wojsku jest wtedy gdy kapral powie :
- Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu.

Dwóch komandosów tuz przed akcja:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12.
- No dobra… Poczekamy te dwie minuty…

Szeregowemu Kowalskiemu zmarła matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakiś delikatny sposób przekazał smutną wieść żołnierzowi. Kapral robi zbiórkę plutonu.
- Szeregowi, którym zmarła matka… trzy kroki wystąp!
Wystąpiło kilu.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu!

- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? – pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okrągła – mówi jeden z żołnierzy.
- Kto to powiedział?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystąp!
- Przecież umarł.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldował?

-Co ma żołnierz pod łóżkiem?
-Posprzątać

-A co ma żołnierz w szafce?
-Porządek

- Co żołnierz ma w spodniach?
- Żołnierz ma w spodniach chodzić.

Podczas zbiorki kompanii kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce – wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.

Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ja w krzaki! To był dobry dzień…
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień…
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień…

Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe.
- To nie części a strony! – protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!

Pewnego razu do wojska stacjonującego na pustyni przyjechał generał, no i pyta żołnierza jak tam jego życie seksualne, a on mówi:
- No, niby do miasta daleko, ale mamy taka stara wielbłądzicę, wiec nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego a ten znowu odpowiada mu to samo, w końcu generał kazał się zaprowadzić do tej wielbłądzicy. Wychodzi od niej po pól godziny i mówi: – No, ta wasza wielbłądzica jest stara, ale jeszcze może być.
- Jasne, że może być – do miasta zawsze można dojechać.

- Szeregowy Oferma! Już po raz trzeci w tym miesiącu prosicie o przepustkę z powodu nagłej choroby dziadka.
- Tak jest panie sierżancie. Sam już się nawet zastanawiałem, czy dziadek nie symuluje.

Chłopak z kompanii łączności na randce z dziewczyna poszedł do parku. Usiedli na ławce i nic do siebie nie mówią. W pewnym momencie on mówi:
- Kochanie.
- Słucham.
- Nic, sprawdzenie słyszalności.

- Z kim mieliście ostatnio stosunek?
- Melduję, że z wiewiórą.
- Zboczeniec! A wy?
- Melduję, że też z wiewiórą.
- A wy? Też z wiewiorą?
- Melduję, że nie.
- Dam wam nagrodę za wzorowe zachowanie. Jak się nazywacie?
- Wiewióra.

- Obywatelu majorze, czy w warunkach bojowych kolba karabinu moźe być wykonana z drzewa genealogicznego?
- W warunkach bojowych, tak.

 

A na koniec ! Wielki news! Blog Pchełki został reaktywowany! Więc jeśli ktoś lubi posłuchać dobrej muzyki lub interesuje się tym tematem to jest to miejsce dla niego! Naprawdę polecam:

www.kasiulk-a.blog.pl

 

Ma ma ma tematyka

luty 7, 2007 - autor: Rabbi

Ha! Nie będzie śmiechu! Dzisiaj będą dowcipy z których się nie pośmiejecie! Będzie się uczyć to będziecie się śmiać. A wszystko dlatego, że dzisiaj będą dowcipy MATEMATYCZNE! A wszystko dlatego, że pewna grupa osób śmiała nie śmiać się z mojego dowcipu o cewce indukcyjnej w słuchawkach… Teraz macie za swoje. Kolejnym powodem tej notki jest to, że powoli zaczynają mnie śmieszyć tylko takie dowcipy. Co to technikum i ślęczenie codziennie nad matmą ze mną robi? Ale cóż… zaczynajmy!

Najpierw chciałbym przedstawić Wam rozmowę, która wywiązała się między mną a kumplem, gdy potrzebowaliśmy poruszyć temat intymny, idą przez środek miasta. Co niektórzy może zrozumieją o co chodzi… a reszta niech się uczy!

(Po ujrzeniu dorodnego osobnika płci przeciwnej)

M1- hmmm zauważyłeś, że czas propagacji u mężczyzn jest za długi?

M2- rzeczywiście… szczególnie, gdy amplituda sygnału wejściowego jest tak duża jak teraz

M1- heh jak dobrze, że zgodność łączeniowa jest wystarczająca

M2- i jakże uniwersalna

M1- byle nie dopuścić do spadku napięcia w czasie mniejszym niż stała czasowa…

M2- noo….

(Dziewczyny idące niedaleko zaczęły się nam dziwnie przyglądać więc rozmowa się skończyła)

Ha! I tak to właśnie było! Niesamowita i jakże ekscytująca opowieść. Jest wspaniałym wstępem do tej notki. Gdyż cała notka będzie przesiąknięta matematyką! Wiem, że się cieszycie…

Na rozgrzewkę kilka żartów:

Grupy inżynierów i informatyków jechały pociągiem na konferencję. Każdy z inżynierów miał swój bilet, a grupa informatyków miała tylko jeden bilet na wszystkich. Inżynierowie śmiali się i żartowali z informatyków, nagle jeden z informatyków mówi:
- Idzie konduktor! – i wszyscy poszli do toalety.
Inżynierowie byli zaintrygowani.
Konduktor wszedł i mówi:
- Bilety poproszę – i skasował bilety wszystkim inżynierom.
Potem poszedł do toalety, zapukał w drzwi i mówi:
- Bilet proszę – wtedy informatycy przesunęli bilet pod drzwiami.
Konduktor skasował bilet i poszedł, a informatycy wyszli z toalety kilka chwil później. Inżynierowie czuli się naprawdę głupio.
W drodze powrotnej z konferencji inżynierowie kupili sobie jeden bilet. Zaczęli się naśmiewać z informatyków, którzy nie mieli ani jednego biletu na całš grupę.
Nagle jeden z inżynierów mówi:
- Konduktor idzie! Wszyscy informatycy poszli do toalety, a inżynierowie do drugiej.
Zanim pojawił się konduktor jeden z informatyków wyszedł, podszedł do drzwi od drugiej toalety, zapukał i powiedział:
- Bilet poproszę…

Matematyk i chemik spędzali noc w sąsiednich pokojach hotelowych. Wśrodku nocy rozległ się nagle alarm przeciwpożarowy. Chemik pierwszy wyskoczył z łóżka, włożył buty i wyjrzał na korytarz. Kiedy zobaczył kłęby dymu poszukał strzałek wskazujących wyjście awaryjne, dotarł do schodów pożarowych i zaczął po nich zbiegać. Matematyk wyjrzał na korytarz chwilę później i zobaczywszy, że jego kolega biegnie do wyjścia awaryjnego, podążył za nim. Kiedy jednak przekonał się, że zbiega on po schodach, wrócił do sw ojego pokoju i położył się do łóżka – spokojny, że istnieje rozwiązanie problemu.

Pewnego dnia inżynier, fizyk i matematyk otrzymali zadanie do wykonania. Zadanie polegało na tym, aby stojąc na ziemi z dostępnej ilości siatki ogrodzić jak największy teren. 1. Inżynier, stworzył idealny kwadrat i odszedł z dumą. 2. Fizyk, zakreślił idealne koło i pewny wygranej również odmaszerował. 3. Matematyk. Ten zrobił coś dziwnego. Poustawiał siatkę byle jak, tak aby grodziła “w miarę” mały teren. Następnie wskoczył do środka i zadeklarował, że jest na zewnątrz…

Trzech mężczyzn obserwuje dom. W pewnym momencie do domu wchodzą dwie osoby. Za pół godziny wychodzą trzy.
Biolog mówi: Rozmnożyli się.
Fizyk: Nie, to błąd pomiaru.
Matematyk: Jak do środka wejdzie jeszcze jedna to dom będzie pusty…

Matematyk, Fizyk i Inżynier otrzymali identyczny problem do rozwiązania:
Udowodnić, że wszystkie liczby nieparzyste większe niż dwa są pierwsze.
Rozwiązali:
Matematyk: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest pierwsza, 7 też, 9 już nie – sprzeczność – twierdzenie jest fałszywe.

Inżynier: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest pierwsza, 7 też, 9 jest pierwsza, 11 jest pierwsza..
Fizyk: 3 jest liczbą pierwszą, 5 jest pierwsza, 7 też, 9 już nie – błąd przypadkowy eksperymentu, 11 jest pierwsza…

Fizyk zapytany na egzaminie, ile wynosi pierwiastek z dwóch, odpowiada:
- To wartość rzędu jedności.
Zapytany o to samo inżynier wyciąga suwak logarytmiczny (czy ktoś jeszcze teraz to pamięta?) i oblicza:
- To jest około 1,41.
Gdy zaś poprosić o odpowiedź ekonomistę, ten zamyka drzwi do pokoju, zbliża się do egzaminatora i pyta szeptem:
- A ile pan chce, żeby to było?

Pewnego razu egzaminator zapytał studenta:
- Jak można zmierzyć wysokość budynku za pomocą barometru?
- To bardzo łatwe – odpowiedział student – trzeba wejść na dach budynku, przywiązać barometr do długiego sznura i opuścić go tak, że dotknie powierzchni gruntu; potem wystarczy wciągnąć go, mierząc długość sznura – będzie ona dawała szukaną wysokość.
- Czy to jedyna metoda, jaką pan zna? – zapytał zaskoczony profesor.
- Ależ nie, można jeszcze, na przykład, zrzucić barometr z dachu budynku, mierząc czas jego spadku na ziemię; potem wystarczy tylko skorzystać ze szkolnego wzoru na drogę w spadku swobodnym.
- I to już wszystko , co pan wie na ten temat? – rzekł coraz bardziej zdenerwowany egzaminator.
- Znam jeszcze inne metody wyznaczania wysokości budynku za pomocą barometru – odpowiedział ze spokojem student.
- Proszę więc je podać – wykrzyknął zniecierpliwiony profesor.
- Można, na przykład, wchodząc po schodach na dach, przykładać niesiony barometr do ścian klatki schodowej i zaznaczać kolejne jego długości; potem wystarczy tylko policzyć te znaczki i to daje wysokość budynku w jednostkach długości barometru. Można też, jeżeli dzień jest słoneczny, zmierzyć długość barometru i jego cienia, a następnie długość cienia budynku, skąd przez prostą proporcję obliczamy wysokość budynku. Jeśli ktoś woli bardziej wyrafinowane metody, to może przywiązać barometr do kawałka sznurka, żeby zrobić proste wahadło, a potem zmierzyć okres wahań tego wahadła na powierzchni gruntu i na dachu budynku. Wykorzystując wzór na okres wahadła, można wyznaczyć z tych pomiarów efektywne wartości przyspieszenia ziemskiego, a stąd – posługując się prawem grawitacji Newtona – w zasadzie obliczyć wysokość budynku. Ale ja uważam – ciągnął dalej niezmieszany student, nie zwracając uwagi na mdlejącego z wrażenia profesora – że najdokładniejszy wynik otrzymałbym, zanosząc ten barometr do biura zarządcy budynku. “Mam tu ładny barometr – powiedziałbym do zarządcy – i podaruję go panu, jeśli poda mi pan dokładną wysokość budynku”.
- Czy naprawdę nie zna pan konwencjonalnej odpowiedzi na zadane pytanie? – wyszeptał zrezygnowany egzaminator.
- Ależ znam, tylko to takie nudne, więc chciałem wymyślić coś bardziej oryginalnego

W pociągu jadą: astronom, fizyk i matematyk. Widzą czarną krowę przez okno.
Astronom: – O, krowy w tym kraju są czarne!
Fizyk: – Dla ścisłości, w tym kraju jest przynajmniej jedna czarna krowa…
Matematyk: – Co wy wiecie o ścisłości. W tym kraju co najmniej jedna krowa jest czarna co najmniej Z JEDNEJ STRONY!

Twierdzenie o lokalnych geniuszach. Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on najwybitniejszy.


Fizyk doświadczalny, fizyk teoretyk i matematyk zostali eksperymentalnie zamknięci na tydzień w celach więziennych. Każdemu dano 1 sztukę konserwy tyrolskiej w puszce. Po tygodniu kolejno otwierano ich cele. Fizyk doświadczalny czuł się świetnie, zauważono, że ściany jego celi były mocno zaplamione.
- Jak udało się panu przetrwać?
- Rzucałem puszką o ścianę tak długo, aż zaczęła pękać i mogłem ze ścian zlizywać jej zawartość …
W celi fizyka teoretyka na ścianie wydrapane były kilometrowe wzory, całki, pochodne itp. W jednym miejscu ściana była silnie zaplamiona. Sam fizyk teoretyk siedział pośrodku syty i zadowolony.
- Jak udało się panu przetrwać?
- Obliczyłem kąt i optymalną siłę rzutu, przy której puszka się otwiera.
W celi matematyka znaleziono zimne ciało. Obok stała ciągle nieotworzona konserwa tyrolska, a na ścianie wydrapane było tylko jedno zdanie: “Dany jest walec…”

Na długim korytarzu na środku ustawiono piekną dziewczynę, natomiast na przeciwnych krańcach kazano stanąć matematykowi i fizykowi. Mogli zbliżać się do dziewczyny w skokach – za każdym skokiem mogli pokonać połowę odległości dzielącej ich od piękności. Fizyk zaczął iść, a matematyk stoi.
Pytają się matematyka, dlaczego stoi?
- Bo w skończonej ilości kroków nie uda mi się dojść.
Pytają się więc fizyka dlaczego idzie:
- Jasne, że wiem o tym co matematyk, ale to jest bardzo dobre przybliżenie.

Pewnego razu matematykowi zepsuł się kaloryfer. Zadzwonił po hydraulika. Ten przyszedł, popukał postukał i naprawił uszkodzenie. Matematyk się ucieszył, spytał o cenę. Hydraulik zażyczył sobie odpowiednią liczbę złotówek.
Panie, ale to połowa mojej pensji – powiedział matematyk.
To gdzie pan pracujesz? – spytał hydraulik.
Na uniwersytecie, jestem matematykiem.
Eeeee… nie warto. Chodź pan do nas. Postukasz, popukasz i zarobisz 3 razy więcej. Tylko przy zgłoszeniu niech pan poda wykształcenie podstawowe, bo u nas wyższe nie jest najlepiej widziane – poradził hydraulik.
Matematyk zrobił jak mu radzono. Zarabiał 3 razy więcej, postukał, popukał, żadnych problemów, żyć nie umierać …
Ale wyszło zarządzenie, że należy podwyższyć kwalifikacje. Więc matematyk musiał pójść na kurs dokształcający. Siedzi na lekcji w klasie, pani nauczycielka zaczęła lekcję – Zobaczmy, co pamiętamy z matematyki. Jaki jest wzór na pole koła?
Padło na matematyka. Musiał iść do tablicy. Niestety matematyk wzoru zapomniał, więc zaczął go wyprowadzać. Zapisał jedną tablicę, drugą i wyszło mu minus pi*r^2. Ten minus mu się nie podobał więc zaczął wszystko od początku, ale znowu wyszło to samo. Popatrzył więc na klasę z nadzieją, że ktoś mu podpowie. A cała klasa szeptem: “zmień granice całkowania, zmień granice całkowania”.

Macie już dość?! To nie dobrze! Bo teraz seria żartów z serii „Przychodzi … do lekarze…”

Przychodzi logarytm do lekarza,
a lekarz mówi: co panu tak wolno rośnie?

Przychodzi sinusoida do lekarza,
a lekarz mówi: znowu ma pani okres?

Przychodzi stożek do lekarza,
a lekarz mówi: coś pan taki ścięty?

Przychodzi zbiór do lekarza,
a lekarz mówi: jest pan skończony!

Przychodzi pamięć do lekarza,
a lekarz mówi: kto panią tak skasował

Przychodzi liczba do lekarza,
a lekarz mówi: jest pani pierwsza!

Przychodzi wektor do lekarza,
a lekarz mówi: kto pana tu skierował?

Przychodzi zmienna do lekarza,
a lekarz mówi: pani tu nie stała!

Przychodzi jedynka do lekarza,
a lekarz mówi: pani nie jest pierwsza!

Przychodzi wielomian do lekarza,
a lekarz mówi: uwaga, stopień!

Przychodzi zbiór pusty do lekarza,
a lekarz mówi: następny proszę!

Heh i to już niestety koniec matematyczny żartów na dzisiaj… wiem, że będziecie się smucić, ale niestety nie ma więcej jakże śmiesznych żartów. Wprawdzie nie sądzę żeby ktokolwiek dotarł aż tutaj, ale dla wytrwałych, filmik!

Hmm chyba już nie będę przynudzał. Dam Wam spokój. Jeśli nie zrozumieliście niczego z dzisiejszej notki znaczy się, że kiepsko z Wami! Pozdrówki i niech matematyka będzie z Wami!!

Matematyka jest jak kobieta – trzeba ją umieć wykorzystać, a nie zrozumieć!!

Padlinożercy

styczeń 19, 2007 - autor: Rabbi

 

„Jedynie dzięki zabiegom kulinarnym zmiękczone i przemienione mięso przybiera postać nadającą się do przeżuwania i trawienia, i wyłącznie dzięki temu widok krwawych soków i przeraźliwa barwa nie wzbudzają w nas odrazy i wstrętu nie do zniesienia. Niech zwolennik jedzenia mięsa podda sam siebie rozstrzygającemu eksperymentowi co do własnej odporności i, jak doradzał Plutarch, niech rozszarpie żywe jagnię własnymi zębami i zanurzy głowę w jego wnętrznościach, gasząc swoje pragnienie żywą krwią; i niech zaraz po tym przeraźliwym doświadczeniu powróci do tych przemożnych naturalnych instynktów i niech powie: “To natura mnie do tego przysposobiła”. Wtedy i tylko wtedy będzie on w zgodzie sam ze sobą.”

Autor: Percy Bysshe Shelley

Nie chcecie słyszeć, nie chcecie widzieć, nie chcecie wiedzieć. Boicie się spojrzeć prawdzie w oczy. Okłamujecie samych siebie. Udajecie ślepych, choć dano Wam oczy, udajecie głuchych, choć posiadacie uszy, nie chcecie myśleć, choć chełpicie się umysłami. Macie odwagę?!

„Często się mówi, że ludzie zawsze zjadali zwierzęta, tak jakby miało to być usprawiedliwieniem dla kontynuowania tego zwyczaju. Zgodnie z tą logiką, nie powinniśmy powstrzymywać ludzi przed mordowaniem innych istot ludzkich, ponieważ także i to robią od najdawniejszych czasów. „

Autor: Isaac Bashevis Singer

Brak samodzielnej myśli. Ślepe podążenie za tłumem. Śmiecie także płyną z prądem. Ogół jest sumieniem, a własny głos już dawno w sobie został stłamszony, by przypadkiem nie podpowiedział czegoś, co nakaże nam zawrócić.

„Należy pytać nie o to, czy zwierzęta mogą rozumować, ani czy mogą mówić, lecz czy mogą cierpieć.”

Autor: Jeremy Bentham

„Wszystkie argumenty na podparcie ludzkiej wyższości nie są w stanie zaprzeczyć jednej niezaprzeczalnej prawdzie: w cierpieniu zwierzęta są nam równe.”

Autor: Peter Singer

Usprawiedliwiać mord swoją wyższością. A jak wielu jest większych od nas? Czy także oni mają prawo pozbawić nas życia? Jaka jest miara wielkości? Inteligencja czy siła? Jak wielu jest od nas inteligentniejszych a jak wielu silniejszych? Zanim zaczniemy uciskać tych, którzy są pod nami, sprawdźmy czy ktoś nie patrzy właśnie na nas z góry, bo i on może uznać, że ma prawo nas uciskać.

„Czy naprawdę pytasz jaki powód skłaniał Pitagorasa do niejedzenia mięsa? Zastanawiam się raczej, przez jaki przypadek oraz w jakim stanie świadomości musiał być pierwszy człowiek, który swoimi ustami posmakował rozlanej krwi i wbił swoje zęby w mięso nieżywego stworzenia, zastawił stoły martwymi, cuchnącymi ciałami i miał czelność nazwać jedzeniem i pożywieniem części, które jeszcze chwilę wcześniej krzyczały i płakały, poruszały się i żyły. Jak oczy mogły znieść widok rzezi, gdy podrzynane były gardła i zdzierana skóra, a kończyny odrywano od kończyn. Jak jego nos wytrzymać mógł ten zapach? Jak to się stało, że nieczystości nie odebrały mu smaku, gdy ten miał kontakt z ranami, wysysając ich soki oraz serum ze śmiertelnych ran? I z pewnością nie są to lwy czy wilki, które zjadamy w odruchu samoobrony – wręcz przeciwnie – ignorujemy to i zarzynamy niewinne, oswojone istoty, które nie posiadają żądeł ani kłów, którymi mogłyby nas zranić. Z powodu kawałka mięsa pozbawiamy ich słońca, światła, całej życiowej ewolucji, do której mają prawo poprzez narodziny oraz życie.”

Autor: Plutarch

„Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym “czymś” jest zabijanie.”

Autor: Eddy Grant

Dziwicie się jak można nie spożywać mięsa. Jak można bez niego żyć? Niepojętne jest jednak to, że tak wiele mówimy o przemocy, tak potępiamy morderców, a sami każdego dnia nie jesteśmy lepsi. Przymykamy oczy na okrucieństwo i nieludzkie czyny. Gdzie nasze człowieczeństwo? Czy istnieje jeszcze coś takiego? Czy to tylko bajki i legendy dla dzieci?

„Człowiek jest naprawdę królem dzikich bestii, gdyż jego brutalność przewyższa ich brutalność. Żyjemy ze śmierci innych. Jesteśmy cmentarzyskami!”

Autor: Leonardo da Vinci

„Macie zwyczaj nazywania dzikimi bestiami węże, leopardy i lwy; lecz sami jesteście splamieni krwią i w niczym nie ustępujecie ich okrucieństwu. One zabijają jedynie dla zdobywania swojego normalnego pożywienia, lecz wy zabijacie by wykwintniej zastawić stół.”

Autor: Plutarch

Mówimy, że przecież zwierzęta także się mordują. Spoglądamy na ich brutalność i przez to traktujemy je jako gorsze roszcząc sobie z tego powodu prawo do mordowania. Tym samym pokazujemy, że wcale się od nich nie różnimy. Bądźmy ludźmi w pełni lubi zachowujmy się całkiem jak zwierzęta.

„Czyż nie ma hipokryzji w tym, że upominamy dzieci, gdy krzywdzą kotki czy pieski, podczas gdy sami zasiadamy do stołu, na który zabito dziesiątki stworzeń? „

Autor: Lew Tołstoj

,„Jeśli cały ten proces – transportu, ogłuszania, rzezi i krojenia mięsa na kawałki – jest czymś zupełnie dla nas naturalnym, to, dlaczego rodzice z taką starannością chronią swoje dzieci przed przyglądaniem się temu? „

Autor: Juliet Gellatley

„Jeżeli nie możesz sobie wyobrazić jak można bić zwierzęta, powinieneś nie móc sobie wyobrazić, jak można jeść mięso.”

Autor: Natalie Merchant

Jeśli to coś całkowicie naturalnego i normalnego, dlaczego nie pozwolimy dzieciom zabijać zwierząt? Przecież kiedyś będą musiały zdobywać dla siebie pokarm. Po co kupujemy zwierzątka domowe? Pranie mózgów. Płacz dziecka gdy zginie jego ukochany królik, a jego króliczy kolega na talerzu.

„Hitler traktował ludzi „tylko” tak, jak ludzie traktują zwierzęta.”

„Więcej niż jeden raz uświadomiłem sobie, że jeśli chodzi o zwierzęta, każdy człowiek jest nazistą.”

„To co naziści robili z Żydami, człowiek robi teraz ze zwierzętami.”

Autor: Charles Patterson

„Nasze wnuki zapytają nas pewnego dnia: Gdzie byliście podczas holokaustu zwierząt? Co uczyniliście przeciwko temu okrucieństwu? Nie będziemy mogli się usprawiedliwiać po raz drugi, że nic o tym nie wiedzieliśmy.„

Autor: Helmut Kaplan

„Oświęcim zaczyna się wszędzie tam, gdzie ktoś patrzy na rzeźnię i myśli: to tylko zwierzęta.”

Autor: Theodor Adorno

To potępienie, ten żal, ta nie wiara, że to mogło się wydarzyć. Jak można było wymordować tylu ludzi? Co roku wycieczki do Auschwitz, płacz i emocje. Dlaczego tak nas tak to porusza, skoro każdego dnia przechodzimy koło nieskończonego cierpienia? Mamy pod domem takie własne małe Auschwitz. Kiedyś ludzie także przechodzili obok i usprawiedliwiali się tak samo jak my dzisiaj. Byli tak samo ślepi i głusi. Byli tchórzami!

„Każdy człowiek spożywający mięso musi się zmierzyć z oczywistą i smutną prawdą – jeśli jesz mięso, to zwierzęta będą zabijane dla ciebie.”

Autor: Juliet Gellatley

„Właśnie skończyłeś jeść obiad; i choćby rzeźnia była nie wiem jak starannie ukryta we wdzięcznej oddali, jest w tym twój współudział.”

Autor: Ralph Waldo Emerson

Tak łatwo umywać ręce tylko, dlatego, że nie ma na nich krwi. Powiedzcie mi, dla kogo to wszystko? Tak łatwo jest się usprawiedliwić? Tak łatwo uciszyć swoje sumienie? Czy to nie dla nas to całe cierpienie? Czy to nie naszą ręką podrzynane są gardła?

,„Jeżeli twierdzisz, że natura zaprojektowała Cię abyś jadł mięso, to najpierw zabij własnoręcznie to, co zamierzasz zjeść. Zrób to, uzbrojony jednak tylko w to, w co wyposażyła Cię natura, bez pomocy noża, tasaka czy topora.”

Autor: Plutarch

Twierdzimy, że musimy spożywać mięso, bo tak przystosowała nas natura? Dobrze w takim razie, po co nam narzędzia? Po co nam noże? Natura na pewno pomyślała by dać nam odpowiednie możliwość na zdobycie pokarmu. Umysł, który otrzymaliśmy na pewno służy tylko po to żeby bezlitośnie i barbarzyńsko mordować istoty żywe i karmić się ich mięsem.

„Jedynym sposobem by żyć, jest pozwolić żyć.”

Autor: Mahatma Gandhi

Nie możemy dawać życia a jednak tak szybko i łatwo decydujemy o jego odbieraniu. Kto dał nam takie prawo?

Jak się ostatnio dowiedziałem i mój autorytet był wegetarianinem. Osobiście uważam, że tak genialna i światowa osoba nie mogła się mylić.

„Naszym celem musi być wyzwolenie się… poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury.”

„Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej.”

„To właśnie ludzkie współczucie wobec wszystkich istot czyni z niego prawdziwego człowieka.”

„Wegetariański sposób życia, przez swoje czyste, fizyczne oddziaływanie na ludzkie zachowanie, może wpłynąć na ludzkość w najbardziej dobroczynny sposób.”

Autor: Albert Einstein


Smacznego!

“Sweet child in time, you’ll see the line
Line that’s drawn between good and bad
See the blind man shooting at the world
Bullets flying taking toll
If you been bad – Oh Lord I bet you have
And you’ve not been hit oh by flying lead
You’d better close your eyes, bow your head
Wait for the ricochet.”

Deep Purple „Child in time”

Kilka mądrości z Internetu

styczeń 7, 2007 - autor: Rabbi

Tak buszowałem po Internecie i natknąłem się na pewien dokument. Wprawdzie po angielskiemu ale to co udało mi się z niego odczytać:

„Może Bóg chce byśmy spotkali kilku złych ludzi zanim spotkamy tą właściwą osobę, wtedy gdy spotkamy tą właściwą będziemy wiedzieć jak bardzo być wdzięczni za ten dar.”

„Miłość jest wtedy gdy zabierzemy wszystkie uczucia, namiętności i romantyczność, poczym odkryjemy, że dalej troszczymy się o tą osobę.”

„Kiedy jedne drzwi do szczęścia się zamykają, otwierają się następne. Jednak często zbyt długo spoglądamy na te zamknięte drzwi by zobaczyć te które się dla nas otworzyły.”

„Najlepszym przyjacielem jest ten z którym możesz usiać na ganku i pohuśtać się, nie powiedzieć ani słowa poczym wstać i odejść, czując, że to była najlepsza rozmowa w Twoim życiu.”

„Prawdą jest, że nie wiemy co posiadamy do czasu gdy to stracimy, lecz również prawdą jest, że nie wiemy czego potrzebujemy dopóki tego nie zyskamy.”

„Są słowa które chciałbyś usłyszeć, które nigdy nie usłyszysz od osoby od której najbardziej byś chciał, lecz nigdy nie bądź tak głuchy by nie usłyszeć ich od osoby która mówi je prosto z serca.”

„Nigdy nie mów „żegnaj” jeśli nadal chcesz spróbować. Nigdy się nie poddawaj gdy czujesz, że jeszcze możesz iść dalej. Nigdy nie mów, że nie kochasz jeśli nie możesz pozwolić tej osobie odejść.”

„Nie szukaj tych którzy potrafią mydlić Ci oczy, nie szukaj bogactw bo i one są ulotne. Znajdź kogoś kto potrafi wywołać na twej twarzy uśmiech, ponieważ wystarczy tylko jeden uśmiech by najczarniejszy mrok wydawał się jaśniejszy.”

„Szczęśliwym ludziom nie przytrafia się wszystko co najlepsze, oni po prostu potrafią najlepiej wykorzystać to co im się przytrafia.”

„Miłość zaczyna się od uśmiechu, rośnie razem z pocałunkami, a kończy łzami…”

„Dobrzy przyjaciele są jak gwiazdy… nie zawsze je widzisz, ale zawsze wiesz, że tam są.”

„Kiedy się rodziłeś, płakałeś a wszyscy dookoła się uśmiechali. Żyj tak by, gdy będziesz umierał Ty jeden się uśmiechał, a wszyscy dookoła płakali.”

Drags are bad!

styczeń 5, 2007 - autor: Rabbi

Kilka „newsów”

Mija sobie czas a razem z nim minęły mi praktyki. Od poniedziałku znowu szara szkolna rzeczywistość pełna tranzystorów, skomplikowanych wzorów i twierdzeń których nikt z nas (młodych) nie rozumie a tym bardziej nie wie po co je znać (choć potem przeważnie okazuje się, że jednak się przydają). Tym czasem pozostaje mi cieszyć i korzystać z ostatnich chwil wolność, co też robię siedzą o 5 rano i pisząc tę notkę.

Jak możecie zaobserwować pojawił się na mym blogu nowy gadżet. Teraz czytając te nudny notki możecie się jakoś wspomagać muzyczką żeby nie zasnąć. Jednak nie spodziewajcie się jakiś super nowych hitów i znanych artystów gdyż w serwisie który to udostępnia, są piosenki artystów mało znanych, którzy udostępniają swoje utwory za darmo.

Na długie jesienno- zimowe wieczory znalazłem sobie ostatnio bardzo ambitne zabaw. Jak szybko napiszecie alfabet lub jak daleko wystrzelicie chomika?

Nowy rok

Już narzekałem na to, że czas mija i skończyły się praktyki, ale jakby tego było mało to jeszcze zmienił się nam rok. Jest to czas na refleksje nad minionym rokiem a także moment na wyznaczanie sobie noworocznych postanowień. Jakoś jednak żadna z tych rzeczy mnie nie dotknęła. Może przez to, że żyję na bieżąco. Co chce zmienić zmieniam to od razu nie zostawiając tego na później. A refleksje? Także przychodzą od razu, czego nie przemyślałem wcześniej to z pewnością nie pamiętam już tak dobrze żeby wyciągnąć z tego prawidłowe wnioski. Jednakże nie o tym miałem pisać (ja to się zawsze rozgadam o tym co nie trzeba), a mianowicie o samym zakończeniu minionego roku. Choć zapowiadało się na totalną klapę, było lepiej niż kiedykolwiek przed laty. Może właśnie przez to, że do ostatniej chwili jeszcze nie wiedzieliśmy jak to będzie: co będziemy robić, gdzie, z kim, itd. Itp. A z naszych tajnych „narad” wynikało tyle co zawsze czyli coś w stylu „bo co taki dobry placek z czereśni musi…?”. Ale tacy to już z nas mędrcy, w takich sprawach nigdy nie potrafimy się poważnie dogadać. Ostatecznie wszystko świetnie się udało. Szczegółów nie da się opisać bo jest tego za wiele, a ja z pewnością nawet połowy z tego co się tam działo nie pamiętam. Tak to już jest, gdy przez cały wieczór padnie jeden żart to każdy go zapamięta i wszyscy będą się z niego śmiać jeszcze przez tydzień, ale jak leci „śmiechawa” non stop to nie pamięta się niczego… I w takiej to ja jestem właśnie sytuacji. Niektórzy z Was wiedzą co się dzieje jak zbierzemy się w trójkę (ja, Sylwek i Kantek) i każdy ma w miarę dobry humor. To teraz wyobraźcie sobie sytuacje gdy każdy z nas był genialnie nastawiony już od samego rana a jak by było mało siedzieliśmy i nakręcaliśmy się nawzajem przez 19,5 godziny bez przerwy (do tego na początku dołączył się Diabeł- a ten ma “zryte gadki jak nikt). Naprawdę zabrakłoby mi słów żeby to opisać nawet jakbym potrafił. Ale biorąc pod uwagę tylko to czym się zajmowaliśmy to:

- dostałem doszczętnie zniszczony przez Diabła (to ksywa) w Quake’a, co zaowocowało dołem psychicznym prawdopodobnie do końca życia

- zniszczył mnie także w Worldcraft’a

- Kantek postanowił, że w nowym roku będzie „chiiilllll”- a dokładnie taki „chilllll” jak Tyler z „Step up”, a w tym celu zapisze się na balet i do „Azetek”- a potem była nieskończona ilośc fazowych opowieści co to nie będzie robił… (a to wszystko podczas “oglądania” filmu)

- Sylwek początkowo zajmował się swoim wyjątkowym gościem, jednak potem dał taki popis czarnego dowcipu (i oczywiście nie tylko), że choć zwyczajnie takie rzeczy w życiu by mnie nie śmieszyły to jednak nie dało się wytrzymać, to było mistrzostwo (nic nie poradzę, ale dalej jak tylko sobie to przypomnę wybucham śmiechem, a na pytania „o co chodzi?” musze zmyślać, że nic takiego- jednak tego dowcipu lepiej nie podawać dalej, a poza tym żartów sytuacjach się nie opowiada).

- podczas tych 19,5 godzin (start 18:30 31.12.2006, koniec 13:00 1.1.2006) groził nam zgon poprzez zachłyśnięcie Coca-colą lub zadławienie chipsem praktycznie za każdym razem jak próbowaliśmy coś skonsumować (szczególnie trudne było śniadanie). Jedzenie koło tych dwóch dogadujących co chwile to naprawdę sport ekstremalny.

- żeby tradycji stało się zadość musiałem coś zniszczyć, zdemolować, zbić, zalać. Tym razem po calutkiej nocy bezstratnego chodzenia po ciemku między szklankami postawionymi na podłodze, gdy nastał ranek i zrobiło się jasno właśnie ja jak ciele musiałem wleźć i przewrócić świeżo napełnioną szklankę. Reakcja Sylwka była imponująca: przez jakieś 5 min zamiast mi pomóc stał i krzyczał „Maaammoooo! A Miłosszzz wyllałłłł… wesss goooo! Mammoooooo daj coś! Mamooooo!!…). Jak kiedyś przy nim zapali mi się ubranie to nawet nie liczą na szybki ratunek…

- śniąc moje wegetariańskie sny wymyśliłem wierszyk:

„Sok z marchwi, zamiast schabowego ser.

Życzę Wam: Happy New Year!”

- Sylwek napadł na dresów (kibiców Czuwaju) krzycząc na cały most: “Drechy!! Drechy!! Polonia! Polonia!!” ku memu wielkiemu zaskoczeniu! Jednak widać byli w dobrym humorze gdyż został zignorowany.

- nie udało nam się zgadać do ładnej pani kasjerki w The Billi

- Kantek postanowił, że od nowego roku będzie dobrym człowiekiem, co objawiało się bardzo dziwnymi czynnościami i zachowaniami (np. podłączenie komputera dobremu człowiekowi zajmuje 15 min, gdzie takiemu złu jak ja zajęło to 30 sek.)

- w kościele fajny Pan Organista zbudził nas uderzeniem o klawisze (gdyż specjalnie usiedliśmy sobie tuż przy głośniku), chyba, że to wynikło z tego, że sam sobie przysną i mu się nacisnęło przez przypadek (chociaż cieszył się do nas, to nie wiem).

- a na koniec wszyscy odchorowaliśmy tą imprezę (co dziwne bo oczywiście nie było ani kropli alkoholu, ale widać nadmiar chipsów też szkodzi)

I tak to w miarę wyglądało choć niestety nie pamiętam nawet 1/100 najlepszych kawałku z tych dwóch dni i jednej nocy, za dużo tego było (może Ci dwaj mi coś przypomną). Jednak sama myśl o tym będzie mnie jeszcze nakręcać przez długie tygodnie… aż do końca kolejnego roku.

Einstein był genialny

Pomijając już to, że był wegetarianinem, ta postać najbardziej mi imponuje. Dokonał wielkich rzeczy jednak nie zapomniał nigdy co to znaczy dobry humor:

„Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem.”

„Bo ja wolno myślę.”

„Jestem głęboko wierzącym ateistą.”

„Jak to się dzieje, że nikt mnie nie rozumie, a wszyscy mnie uwielbiają?”

„Jeżeli moja teoria względności okaże się słuszna, Niemcy powiedzą, że jestem Niemcem, a Francuzi, że obywatelem świata. Jeśliby miała się okazać błędna, Francja oświadczyłaby, że jestem Niemcem, a Niemcy, że jestem Żydem.”

„Mając dwadzieścia lat myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.”

„Nie wierzę w astrologię, bo jestem spod znaku Ryb, a Ryby nie wierzą w astrologię.”

„Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.”

„Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi.”

„Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”

„Jeśli “a” oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność ‘trzymania języka za zębami.”

„Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?”

„Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.”

„Sprytna osoba rozwiązuje problem. Mądra ich unika.”

„Każdy głupi może wiedzieć. Sedno to zrozumieć.

„Nie martw się o swoje trudności z matematyką. Zapewniam cię że moje są i tak większe.”

„Nie wierzę w matematykę.

I tym kończę tą długą i nudną notkę:

Jak “ubić” karpia?

grudzień 22, 2006 - autor: Rabbi

Przepis na karpia wigilijnego

1. Bicie na chama:
- młotek: walnąć z całej siły między oczy lub w okolice oczu (uważać na palce)
- tasak: obciąć głowę (uważać na dłoń)
Skutki uboczne: gwarantowane wyrzuty sumienia i mdłości. Nasze kalectwo i śmierć karpia równie prawdopodobne.

2. Bicie “na tchórza” – unikanie walki:
- do wanny z karpiem wrzuca się włączoną suszarkę do włosów
Skutki uboczne: wymiana korków, zakup nowej suszarki.

3. Bicie psychologiczne:
- podchodzi się do wanny, w której beztrosko pływa karp i znienacka pokazuje mu się kalendarz z zakreśloną czerwonym pisakiem datą 24 grudnia (na 99,9% karp umrze na zawał)
Skutki uboczne: a co będzie, jak trafisz na ten 0,01%?

4. Gry wojenne:
- do wanny wrzucasz petardę
Skutki uboczne: odpada patroszenie, lecz dochodzi malowanie ścian i sufitu.

5. Bicie damskie:
- wyciągasz korek z wanny i wychodzisz na papierosa i serial brazylijski
Skutki uboczne: możesz zachorować na raka (palenie szkodzi).

6. Bicie niesportowe:
- idąc do domu z karpiem udajesz, że niechcący wypada ci siatka pod nadjeżdżający autobus
Skutki uboczne: czasem kierowca autobusu chcąc uniknąć kolizji z siatką, w której może przecież być mina przeciwpancerna, przejeżdża nie tego co trzeba.

7. Bicie koleżeńskie:
- wypijasz z karpiem flaszkę i tłumaczysz mu, że on nie ma już po co żyć, bo jego dziewczyna zdradza go z innym w sąsiedniej centrali rybnej; karp umiera z żalu lub przepicia
Skutki uboczne: chora wątroba, wyrzuty sumienia, a jak karp wie coś o twojej żonie?

No easy way out

grudzień 20, 2006 - autor: Rabbi

Co tu dużo mówić, jest to jeden z najlepszych fragmentów filmowych jaki kiedykolwiek widziałem. A widziałem go chyba już setki razy. Kawałek na pewno warty przypomnienia.

“Nie jesteśmy niezniszczalni,

Kochanie lepiej otrzymać to uczciwie,

Myślę, że to jest niewiarygodne,

Jak dostajesz do rąk przeznaczenie.

Niektóre rzeczy są warte walki za nie,

Niektóre uczucia nigdy nie umierają.

Nie proszę o kolejną szanse.

Ja tylko chcę wiedzieć, dlaczego.

 

Nie ma łatwych dróg,

Nie ma skrótów do domu.

Nie ma łatwych dróg,

Dawanie nie może być złe.

 

Nie chcę Cię uspokajać,

Nie chcę ściągnąć Cię w dół.

Ale czuję się jak więzień,

Jak obcy w mieście bez imienia.

Widzę wszystkie rozgniewane twarze,

Boję się, że to mogliśmy być Ty i ja.

Rozmawiając o tym, co mogło być,

Myśląc o tym, co było.

 

Kochanie możemy zrzucić tą powłokę,

Możemy wiedzieć jak czujemy się wewnątrz.

Zamiast iść w dół niekończącą się drogą,

Nie wiedząc czy jesteśmy martwi czy żywi.

Niektóre rzeczy są warte walki za nie,

Niektóre uczucia nigdy nie umierają.

Nie proszę o kolejną szanse.

Ja tylko chcę wiedzieć, dlaczego.”