Archiwum kategorii ‘News’

Dialnet masters

marzec 17, 2008

Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Ostatnio coś tu cicho, więc postanowiłem coś napisać. Notka będzie dotyczyła konkursu, do którego jakimś cudem udało mi się zakwalifikować. Jednym z wymagań było nagranie własnego spotu reklamowego. Oto filmik prezentujący nasze starania:

Tutaj należy się wyjaśnienie napisane przez Michała:

“Chciałbym jedynie sprostować pewną rzecz :) mianowicie, to co mam na twarzy to wbrew pozorom nie jest kupa, błoto ani nic podobnego :) makijaż ten został mnie nałożony przez znanego stylistę Miłosza per Rabbi, a użyte środki to jedynie renomowanej marki kosmetyki :)”

Ciężka to była praca, jak zresztą widać, ale ostatecznie zakończyła się sukcesem, oto nasze dzieło:

To już koniec tej długiej notki, czas wracać do matematyki…

Kocham asfalt

sierpień 30, 2007

Historia zaczęła się wczesnym rankiem, gdy wszyscy już wstali, bo to pewnie nawet nie był ranek, ale ważne jest to, że ja spałem. Mianowicie w tym wyżej opisanym momencie udało mi się wstać. Od tej chwili aż do około 18 zostałem przyciągnięty i siłą wyższą pozostawiony przy komputerze oglądając beznadzieje anime „Death Note”, które w ogóle mnie nie interesuje i nie wciąga (koniec sarkazmu), z chwilową przerwą na kilkanaście zadanek z matmy. O tej godzinie wpadłem na rewelacyjny pomysł: „Rower, rower, rower…” Jak pomyślałem tak zrobiłem. I w tym momencie zaczyna się przygoda. Wszyscy, którzy zasnęli na wstępie proszeni są o kontynuowanie drzemki gdyż dalej nie wydarzy się nic wartego uwagi a tym bardziej przerywania jakże ważnego dla zdrowia snu. Wracając do historii… wyruszyłem, więc przed siebie. Gdy dojechałem „Gdzieś-tam” (zapamiętajcie to miejsce, bo będzie się pojawiać wielokrotnie w mojej opowieści gdyż mój zmysł orientacji jest znikomy, ale o tym potem…) znalazłem się o dziwo w miejscu, w którym zaplanowałem się znaleźć i wyruszyłem lasem, serpentynami w górę. Gdy już dotarłem tam gdzie wyżej już nic nie ma, ujrzałem dróżkę rowerową (którą widziałem już setki razy) i wpadł mi do głowy genialny i zaskakujący pomysł: „Rower, rower, rower…” jak pomyślałem tak zrobiłem i udałem się za znakami wyznaczającymi trasę ścieżki. I jechałem, i jechałem…, po czym okazało się, że to nie jest taka sobie ścieżka tylko jakaś ścieżka… tylko, że długa… długa ścieżka… czy jak to nazwać… ważne, że było długie. I tym sposobem dojechałem Gdzieś-tam gdzie nie było widać domu mego ani miasta. Ale jeszcze było widać słońce na horyzoncie, więc nie przeszkadzało mi to zbytnio. Tym sposobem odjechałem gdzieś jeszcze dalej i ukazał się moim wszystko widzącym oczom widok zachodzącego słońca: „Łaaaał słońce… zachodzi…. Łał jak ładnie…” (po kilku minutach) „Zachód słońca? Skąd wzięła się ta nazwa? … Aaaa!! Zaraz będzie ciemno – zamknij się! – Ciemno, a co mi tam jak mam lampkę z nowymi bateryjkami! Ha! Lampka mnie ocali!” Jak pomyślałem tak zrobiłem. W chwili tej spostrzegłem, że lampka mi nie działa: „Ja to naprawie! (stuk stuk) Nie da się!!” Tutaj zaczęła się panika i czas wielkiej zadumy: „Hmmm hmmm rower, rower, ciemno ooooo ciemno, rower, rower…” jak pomyślałem tak zrobiłem i pojechałem przed siebie. I tak jadę i jadę i straciłem już wszelką nadzieję, gdy ujrzałem przed sobą jakiegoś Kicajca skaczącego myślę sobie: ”Jeee jestem uratowany! Z głodu nie umrę!… Ee przecież ja nie jem zwierzątek! Damn it! Umre!!” Wtedy wydarzyło się coś strasznego: „Aaaaaaa!” to było niewiarygodne! Przede mną ukazał się straszny, przerażający, krwiożerczy… Strach na wróble!! Przez kolejne 500 metrów byłem zajęty uciekaniem, bo on był naprawdę krwiożerczy i tak dziwnie się na mnie patrzył i w ogóle. Ale słyszałem, że on jada tylko wróble, więc odległość 500 metrów wydała mi się bezpieczna żeby zwolnić. Tym sposobem znalazłem się na rozstaju dróg. Jedna dróżka prowadziła w dół a druga ku zaskoczeniu wszystkich w górę. Wtedy przypomniały mi się słowa Gandalfa który był wielkim mędrcem: „Coś tam coś tam… w dół jest łatwiej idź pod górę… coś tam coś tam” więc zrobiłem takowo jak powiedział. Gdy wyjechałem wyżej ujrzałem z góry drugą ścieżkę i to dokąd prowadziła… cmentarz. Bardzo wymowna to była lekcja, odtąd zawsze chodzę pod górkę… a tym bardziej jeżdżę. Ale nie było czasu się nad tym zastanawiać gdyż zrobiło już się zupełnie ciemno a wtedy jedyne co sobie myślałem to: „Aaaaa!” I tak jadąc dalej w końcu dotarłem do jakiejś cywilizacji! Gdzieś daleko, daleko przed sobą ujrzałem Przekaźnik. To odkrycie uświadomiło mi, że jestem na południe od Przemyśla. Moja znajomość geografii nigdy nie było za dobra i do tego dotyczyła tylko terenów na północ od Przemyśla. Jak dla mnie to niżej nie było już nic. I tym sposobem zostałem odkrywcą! Jednak coś tam jest. I ludzie tam są! Postanowiłem się nazwać to miejsce imieniem odkrywcy: Miłoszolandia! A ludzi tam mieszkających jego imieniem, i tak wszyscy nazywali się Miłoszami. I jechałem tak i jechałem i machałem do Miłoszów, a w duszy współczułem im takiego głupiego imienia. I tak jechałem i jechał, robiło się coraz bardziej cywilizowanie, więc doszedłem do wniosku, że opuszczam Miłoszolandie. I tym sposobem znalazłem się w Przemyślu. Ma radość nie znała granic. Tak wracałem szczęśliwy a tu nagle mój rower cosik zaczął narzekać: „Co? Do domu? Nie bądź knopers? Ta hono gdzieś pojedziemy? Ta co będziemy robić w domu? Ta w domu ludzie umierają? Ta hono! Nie bądź pimpek! Ta…” I tym sposobem zdecydowałem się na nocny wyjazd pod Przekaźnik który tak mi świecił z daleka. Po drodze wpadłem do rowu ciesząc się, że nie wpadłem do niego jak będę zjeżdżał. Po czym udałem się do domu! I to Ci cała historyja! Pora wstawać! Tak żem to napisał żeby zapełnić miejsce bo wakacje się kończą a Kantek nie skleił dla Was filmiku z którym miała powstać ciekawsza notka (jak ktoś zacznie go molestować to może w końcu się za to weźmie). I to byłby koniec.

Dzień kobiet, dzień kobiet! Niech każdy się dowie!

marzec 7, 2007

Kobiety… cóż byśmy bez nich zrobili? Cóż by w życiu nam zostało gdyby ich zabrakło? Tak, tak kobietki, o Was mowa. W dniu Waszego święta musiała oczywiście powstać specjalna notka! Żeby nie było, że się podlizuję to może zacznijmy od kilku dowcipów o Was samych!

Uszczęśliwienie kobiety jest bardzo proste…

A. Należy tylko być:
1. przyjacielem
2. partnerem
3. kochankiem
4. bratem
5. ojcem
6. nauczycielem
7. wychowawcą
8. spowiednikiem
9. powiernikiem
10. kucharzem
11. mechanikiem
12. monterem
13. elektrykiem
14. szoferem
15. tragarzem
16. sprzątaczką
17. stewardem
18. hydraulikiem
19. stolarzem
20. modelem
21. architektem wnętrz
22. seksuologiem
23. psychologiem
24. psychiatrą
25. psychoterapeutą.

B. Ważne też są inne cechy. Należy być:
1. sympatycznym
2. wysportowanym ale
3. inteligentnym ale
4. silnym
5. kulturalnym ale
6. twardym ale
7. łagodnym
8. czułym ale
9. zdecydowanym ale
10. romantycznym ale
11. męskim
12. dowcipnym i
13. wesołym ale
14. poważnym i
15. dystyngowanym
16. odważnym ale
17. misiem ale
18. energicznym
19. zapobiegawczym
20. kreatywnym
21. pomysłowym
22. zdolnym ale
23. skromnym i
24. wyrozumiałym
25. eleganckim ale
26. stanowczym
27. ciepłym ale
28. zimnym ale
29. namiętnym
30. tolerancyjnym ale
31. zasadniczym i
32. honorowym i
33. szlachetnym ale
34. praktycznym i
35. pragmatycznym
36. praworządnym ale
37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli
38. zdesperowanym [z miłości] ale
39. opanowanym
40. szarmanckim ale
41. stałym i
42. wiernym
43. uważnym ale
44. rozmarzonym ale
45. ambitnym
46. godnym zaufania i
47. szacunku
48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
49. wypłacalnym.

C. Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobiecie
c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiła
d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy, lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.

D. Ważne jest aby nie zapominać jej:
1. urodzin
2. imienin
3. daty ślubu
4. daty pierwszego pocałunku
5. okresu
6. wizyty u stomatologa
7. rocznic
8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.

Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka.

Czym się różni kobieta od Boga?
Bóg jest nieograniczenie miłosierny, a kobieta niemiłosiernie ograniczona.

- Dlaczego kobieta ma mniejsze stopy od mężczyzn?
- Żeby stała bliżej zlewu.

Czy nie widziała pani mojego męża ? Godzinę temu poszedł utopić w rzece kota…
- Skoro pani wie gdzie jest, to czemu pani pyta ?
- Bo kot wrócił do domu…

Problem z niektórymi kobietami polega na tym, że ekscytują się byle czym, a potem za niego wychodzą…

Dlaczego tak mało kobiet gra w piłkę nożną?
- Bo nie tak łatwo znaleźć jedenaście kobiet, które chciałyby wystąpić w takich samych kostiumach.

Kobieta ma w życiu trzy okresy: w pierwszym działa na nerwy ojcu, w drugim mężowi, w trzecim zięciowi.

Wróżka mówi do klientki:
- Mąż panią zdradza.
- Chyba musiała pani odwrotnie rozłożyć karty.

Archeolog to wymarzony mąż – im kobieta starsza, tym bardziej się nią interesuje.

Ok, ok. starczy bo jeszcze mi się dostanie… A tak naprawę to w tym jedynym dniu gdy my gorsze Wasze połowy powinniśmy być dla Was kobietek mili, chciałbym Wam życzyć by… Wasze proszki do prania działały tak rewelacyjnie:

Niestety nie mam czasu żeby wymyślić dla Was coś więcej, więc pozostaje mi życzyć jeszcze Wam wszystkim byście zawsze były takie nieidealne jak jesteście! 100 lat, 100 lat dla Wszystkich kobiet ;)

Komisja wojskowa

luty 14, 2007

Z okazji dzisiejszego dnia (14 Luty) powstała ta oto notka. Myślicie pewnie, że będzie o miłości itd. itp., ale nieeee! Notka będzie o Komisji Wojskowej! Tak, tak! Właśnie to mnie dzisiaj czeka. Tak sobie myślę, że jakbym podał adres do niektórych notek z tego bloga to automatycznie dostał bym kategorie E, ale to nie będzie takie łatwe. Będę się musiał trochę bardziej postarać. A tymczasem kilka dowcipów o komisji wojskowej! Let’s smurf!

Komisja wojskowa…:

- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje.
- Ale kim był?
- Gruźlikiem.
- Ale co robił?!!
- Kaszlał.
- Ale z czego żył? Z tego się przecież nie żyje.
- No to przecież mówię, że nie żyje…

- Do you speak English?
- Hee?!
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Hee?!
I następnego:
- Do you speak Eglish?
- Yes, I do.
- Hee?!

Chłopak z trudem odczytuje z tablicy największą literę.
Lekarz decyduje:
- Zdolny do walki z czołgami.

Kowalski poszedł na komisję poborowa. Po badaniach, wziął go na rozmowę seksuolog.
Narysował mu kółko:
- Kowalski, co to jest ?
- Goła baba…
Narysował mu kwadrat:
- A to?
- He, he, goła baba…
Na koniec, narysował mu trójkąt:
- No a to, przyjrzyjcie się dobrze.
- Też goła baba…
- Kowalski, wy jesteście zboczeni!
- Jaaa?! A kto mi te gołe baby rysował?

Okulista zasiadający w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakieś litery?
- Nie widzę.
- A widzicie w ogóle tablice?
- Nie widzę.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!

A jak to bywa… po komisji przychodzi czas do wojska:

- Nowak, kim jesteś w cywilu?
- W cywilu – panie sierżancie – to ja jestem PAN NOWAK.

Spadający jak kamień spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Oj się nie otworzył! Szczęście, ze to tylko ćwiczenia!

Kapral mówi do szeregowca:
- Masz żetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A wiec masz żetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!

Czasoprzestrzeń w wojsku jest wtedy gdy kapral powie :
- Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu.

Dwóch komandosów tuz przed akcja:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12.
- No dobra… Poczekamy te dwie minuty…

Szeregowemu Kowalskiemu zmarła matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakiś delikatny sposób przekazał smutną wieść żołnierzowi. Kapral robi zbiórkę plutonu.
- Szeregowi, którym zmarła matka… trzy kroki wystąp!
Wystąpiło kilu.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu!

- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? – pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okrągła – mówi jeden z żołnierzy.
- Kto to powiedział?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystąp!
- Przecież umarł.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldował?

-Co ma żołnierz pod łóżkiem?
-Posprzątać

-A co ma żołnierz w szafce?
-Porządek

- Co żołnierz ma w spodniach?
- Żołnierz ma w spodniach chodzić.

Podczas zbiorki kompanii kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce – wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.

Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ja w krzaki! To był dobry dzień…
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień…
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień…

Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe.
- To nie części a strony! – protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!

Pewnego razu do wojska stacjonującego na pustyni przyjechał generał, no i pyta żołnierza jak tam jego życie seksualne, a on mówi:
- No, niby do miasta daleko, ale mamy taka stara wielbłądzicę, wiec nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego a ten znowu odpowiada mu to samo, w końcu generał kazał się zaprowadzić do tej wielbłądzicy. Wychodzi od niej po pól godziny i mówi: – No, ta wasza wielbłądzica jest stara, ale jeszcze może być.
- Jasne, że może być – do miasta zawsze można dojechać.

- Szeregowy Oferma! Już po raz trzeci w tym miesiącu prosicie o przepustkę z powodu nagłej choroby dziadka.
- Tak jest panie sierżancie. Sam już się nawet zastanawiałem, czy dziadek nie symuluje.

Chłopak z kompanii łączności na randce z dziewczyna poszedł do parku. Usiedli na ławce i nic do siebie nie mówią. W pewnym momencie on mówi:
- Kochanie.
- Słucham.
- Nic, sprawdzenie słyszalności.

- Z kim mieliście ostatnio stosunek?
- Melduję, że z wiewiórą.
- Zboczeniec! A wy?
- Melduję, że też z wiewiórą.
- A wy? Też z wiewiorą?
- Melduję, że nie.
- Dam wam nagrodę za wzorowe zachowanie. Jak się nazywacie?
- Wiewióra.

- Obywatelu majorze, czy w warunkach bojowych kolba karabinu moźe być wykonana z drzewa genealogicznego?
- W warunkach bojowych, tak.

 

A na koniec ! Wielki news! Blog Pchełki został reaktywowany! Więc jeśli ktoś lubi posłuchać dobrej muzyki lub interesuje się tym tematem to jest to miejsce dla niego! Naprawdę polecam:

www.kasiulk-a.blog.pl

 

Drags are bad!

styczeń 5, 2007

Kilka „newsów”

Mija sobie czas a razem z nim minęły mi praktyki. Od poniedziałku znowu szara szkolna rzeczywistość pełna tranzystorów, skomplikowanych wzorów i twierdzeń których nikt z nas (młodych) nie rozumie a tym bardziej nie wie po co je znać (choć potem przeważnie okazuje się, że jednak się przydają). Tym czasem pozostaje mi cieszyć i korzystać z ostatnich chwil wolność, co też robię siedzą o 5 rano i pisząc tę notkę.

Jak możecie zaobserwować pojawił się na mym blogu nowy gadżet. Teraz czytając te nudny notki możecie się jakoś wspomagać muzyczką żeby nie zasnąć. Jednak nie spodziewajcie się jakiś super nowych hitów i znanych artystów gdyż w serwisie który to udostępnia, są piosenki artystów mało znanych, którzy udostępniają swoje utwory za darmo.

Na długie jesienno- zimowe wieczory znalazłem sobie ostatnio bardzo ambitne zabaw. Jak szybko napiszecie alfabet lub jak daleko wystrzelicie chomika?

Nowy rok

Już narzekałem na to, że czas mija i skończyły się praktyki, ale jakby tego było mało to jeszcze zmienił się nam rok. Jest to czas na refleksje nad minionym rokiem a także moment na wyznaczanie sobie noworocznych postanowień. Jakoś jednak żadna z tych rzeczy mnie nie dotknęła. Może przez to, że żyję na bieżąco. Co chce zmienić zmieniam to od razu nie zostawiając tego na później. A refleksje? Także przychodzą od razu, czego nie przemyślałem wcześniej to z pewnością nie pamiętam już tak dobrze żeby wyciągnąć z tego prawidłowe wnioski. Jednakże nie o tym miałem pisać (ja to się zawsze rozgadam o tym co nie trzeba), a mianowicie o samym zakończeniu minionego roku. Choć zapowiadało się na totalną klapę, było lepiej niż kiedykolwiek przed laty. Może właśnie przez to, że do ostatniej chwili jeszcze nie wiedzieliśmy jak to będzie: co będziemy robić, gdzie, z kim, itd. Itp. A z naszych tajnych „narad” wynikało tyle co zawsze czyli coś w stylu „bo co taki dobry placek z czereśni musi…?”. Ale tacy to już z nas mędrcy, w takich sprawach nigdy nie potrafimy się poważnie dogadać. Ostatecznie wszystko świetnie się udało. Szczegółów nie da się opisać bo jest tego za wiele, a ja z pewnością nawet połowy z tego co się tam działo nie pamiętam. Tak to już jest, gdy przez cały wieczór padnie jeden żart to każdy go zapamięta i wszyscy będą się z niego śmiać jeszcze przez tydzień, ale jak leci „śmiechawa” non stop to nie pamięta się niczego… I w takiej to ja jestem właśnie sytuacji. Niektórzy z Was wiedzą co się dzieje jak zbierzemy się w trójkę (ja, Sylwek i Kantek) i każdy ma w miarę dobry humor. To teraz wyobraźcie sobie sytuacje gdy każdy z nas był genialnie nastawiony już od samego rana a jak by było mało siedzieliśmy i nakręcaliśmy się nawzajem przez 19,5 godziny bez przerwy (do tego na początku dołączył się Diabeł- a ten ma “zryte gadki jak nikt). Naprawdę zabrakłoby mi słów żeby to opisać nawet jakbym potrafił. Ale biorąc pod uwagę tylko to czym się zajmowaliśmy to:

- dostałem doszczętnie zniszczony przez Diabła (to ksywa) w Quake’a, co zaowocowało dołem psychicznym prawdopodobnie do końca życia

- zniszczył mnie także w Worldcraft’a

- Kantek postanowił, że w nowym roku będzie „chiiilllll”- a dokładnie taki „chilllll” jak Tyler z „Step up”, a w tym celu zapisze się na balet i do „Azetek”- a potem była nieskończona ilośc fazowych opowieści co to nie będzie robił… (a to wszystko podczas “oglądania” filmu)

- Sylwek początkowo zajmował się swoim wyjątkowym gościem, jednak potem dał taki popis czarnego dowcipu (i oczywiście nie tylko), że choć zwyczajnie takie rzeczy w życiu by mnie nie śmieszyły to jednak nie dało się wytrzymać, to było mistrzostwo (nic nie poradzę, ale dalej jak tylko sobie to przypomnę wybucham śmiechem, a na pytania „o co chodzi?” musze zmyślać, że nic takiego- jednak tego dowcipu lepiej nie podawać dalej, a poza tym żartów sytuacjach się nie opowiada).

- podczas tych 19,5 godzin (start 18:30 31.12.2006, koniec 13:00 1.1.2006) groził nam zgon poprzez zachłyśnięcie Coca-colą lub zadławienie chipsem praktycznie za każdym razem jak próbowaliśmy coś skonsumować (szczególnie trudne było śniadanie). Jedzenie koło tych dwóch dogadujących co chwile to naprawdę sport ekstremalny.

- żeby tradycji stało się zadość musiałem coś zniszczyć, zdemolować, zbić, zalać. Tym razem po calutkiej nocy bezstratnego chodzenia po ciemku między szklankami postawionymi na podłodze, gdy nastał ranek i zrobiło się jasno właśnie ja jak ciele musiałem wleźć i przewrócić świeżo napełnioną szklankę. Reakcja Sylwka była imponująca: przez jakieś 5 min zamiast mi pomóc stał i krzyczał „Maaammoooo! A Miłosszzz wyllałłłł… wesss goooo! Mammoooooo daj coś! Mamooooo!!…). Jak kiedyś przy nim zapali mi się ubranie to nawet nie liczą na szybki ratunek…

- śniąc moje wegetariańskie sny wymyśliłem wierszyk:

„Sok z marchwi, zamiast schabowego ser.

Życzę Wam: Happy New Year!”

- Sylwek napadł na dresów (kibiców Czuwaju) krzycząc na cały most: “Drechy!! Drechy!! Polonia! Polonia!!” ku memu wielkiemu zaskoczeniu! Jednak widać byli w dobrym humorze gdyż został zignorowany.

- nie udało nam się zgadać do ładnej pani kasjerki w The Billi

- Kantek postanowił, że od nowego roku będzie dobrym człowiekiem, co objawiało się bardzo dziwnymi czynnościami i zachowaniami (np. podłączenie komputera dobremu człowiekowi zajmuje 15 min, gdzie takiemu złu jak ja zajęło to 30 sek.)

- w kościele fajny Pan Organista zbudził nas uderzeniem o klawisze (gdyż specjalnie usiedliśmy sobie tuż przy głośniku), chyba, że to wynikło z tego, że sam sobie przysną i mu się nacisnęło przez przypadek (chociaż cieszył się do nas, to nie wiem).

- a na koniec wszyscy odchorowaliśmy tą imprezę (co dziwne bo oczywiście nie było ani kropli alkoholu, ale widać nadmiar chipsów też szkodzi)

I tak to w miarę wyglądało choć niestety nie pamiętam nawet 1/100 najlepszych kawałku z tych dwóch dni i jednej nocy, za dużo tego było (może Ci dwaj mi coś przypomną). Jednak sama myśl o tym będzie mnie jeszcze nakręcać przez długie tygodnie… aż do końca kolejnego roku.

Einstein był genialny

Pomijając już to, że był wegetarianinem, ta postać najbardziej mi imponuje. Dokonał wielkich rzeczy jednak nie zapomniał nigdy co to znaczy dobry humor:

„Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem.”

„Bo ja wolno myślę.”

„Jestem głęboko wierzącym ateistą.”

„Jak to się dzieje, że nikt mnie nie rozumie, a wszyscy mnie uwielbiają?”

„Jeżeli moja teoria względności okaże się słuszna, Niemcy powiedzą, że jestem Niemcem, a Francuzi, że obywatelem świata. Jeśliby miała się okazać błędna, Francja oświadczyłaby, że jestem Niemcem, a Niemcy, że jestem Żydem.”

„Mając dwadzieścia lat myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.”

„Nie wierzę w astrologię, bo jestem spod znaku Ryb, a Ryby nie wierzą w astrologię.”

„Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.”

„Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi.”

„Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”

„Jeśli “a” oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność ‘trzymania języka za zębami.”

„Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?”

„Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.”

„Sprytna osoba rozwiązuje problem. Mądra ich unika.”

„Każdy głupi może wiedzieć. Sedno to zrozumieć.

„Nie martw się o swoje trudności z matematyką. Zapewniam cię że moje są i tak większe.”

„Nie wierzę w matematykę.

I tym kończę tą długą i nudną notkę:

A to Ci…

październik 8, 2006

Upragniona sobota właśnie minęła. A spędziłem ją jak zwykle siedzą przed komputerkami. Efektem dzisiejszego dania jest mój blog w trochę innej szacie i przeniesiony na własny serwer gdzie mam dostęp do kodu źródłowego. Jednak nie stać mnie aktualnie na hosting więc skorzystałem z darmowego serwera, ale jego wydajność i stabilność pozostawiają wiele do życzenia. Muszę, więc zostać przy starym wyglądzie a Wam oddaję do oceny ten nowy:

>>>LINK<<<

Jeśli pojawi się Wam błąd to spróbujcie jeszcze raz po pewnym czasie, aż do skutku. A gdy wreszcie się uda, u góry pod napisem Rabbi (takie kwadraty) macie do wyboru kilka rodzajów tła. Ktoś zrobił naprawdę świetny szablon, ale zainstalować to wszystko i skonfigurować też nie było łatwo. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

A tutaj nietypowa sztuka chodnikowa:

Zapomniał byk jak orlęciem był

październik 2, 2006

Ten weekend spędziłem w większości na siedzeniu w opuszczonym przez wszystkich domowników mieszkaniu i oglądaniu filmów. A dzięki temu że, (uwaga tutaj będę się chwalił i robił reklamę TOYA’i) mój Internet zwiększył swoją przepustowość do 1 Mb/s, w nocy zostały zniesione limity i mam dostęp do pewnych zakamarków sieci, kilka nowych (dla mnie nie koniecznie wydanych w ostatnich tygodniach) filmów wpadło w moje ręce. Ale po kolei:

Efekt Motyla 2

Mam nadzieje, że nie ma tutaj osoby, która by nie oglądała pierwszej części tego genialnego filmu (czwarte miejsce na liście Filmweb TOP100 świat) . Moim skromnym zdaniem druga część jest morderstwem geniuszu. Kontynuacja została stworzona prze całkowicie inny zespół scenarzystów i reżyserów, lecz oni zamiast wymyślić coś nowego i nowatorskiego postanowili żerować na pracy swoich poprzedników. Przedstawiona historia całkowicie mnie nie wciągnęła ani nie poruszyła, w porównaniu do pierwszej części jest prosta i przewidywalna. Czasami można odnieść wrażenie, że to film porno z rozbudowaną fabułą (zdarza się akcja gejowska).

Ale łatwo krytykować, więc żeby tak totalnie nie pojechać to dodam, że podobał mi się realizm świata przedstawionego i scenografia (miejsce pracy głównego bohatera- dwa komputery…)

Podsumowując ja odczuwam niesmak po obejrzeniu drugiej części, ale kategorycznie odradzić obejrzenia Wam też nie mogę. Decyzja należy do Was.

Klik: i robisz, co chcesz

Już od dłuższego czasu polowałem na ten film, ponieważ fabuła już po trailerach wydała się ciekawa i zabawna. W sumie muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem, chociaż spodziewałem się bardziej komedii całkowicie głupiej od początku do końca. A tak nie jest, autorzy postanowili, że nie tylko chcą rozśmieszyć, ale także przekazać coś ludziom. I myślę, że w przyjemny sposób im się to udało.

Ogólnie film podobał mi się i mam nadzieje, że jeśli jeszcze trochę pochodzę do technikum elektronicznego to sobie takiego pilota zrobię.

Tom Yum Goong (przez niektórych niesłusznie uznawany za Ong bag 2)

O tym filmie piszę tylko jako ciekawostkę. Jest to typ filmu Rambo tylko główny bohater masakruje całą armię przeciwników gołymi pięściami. Z

dawałoby się, że film tego typu będzie prosty i mało ambitny jednak nie odniosłem takiego wrażenia. Spełnił swoje zadanie (chyba nikt nie oczekuje od tego typu produkcji skomplikowanej fabuły i głębokiego sensu) pokazując imponująco wyglądające walki. Do tego główny wątek trzyma się całości i nie rozłazi się na wszystkie strony.

Polecam fanom pierwszej części (jeśli ktoś jeszcze nie pooglądał, bo film wyszedł już dość dawno)

———————

Żeby tak totalnie Was nie zanudzić kilka dowcipów:

Dlaczego tramwaj skrencywa? Bo mu sie tory wygły

-Czy kogut znosi jajka? -Tak , gdy schodzi po drabinie

Nie obgryzaj paznokci Venus z Milo też tak zaczynała

Rozmawiają dwie krowy Jedna mówi: – Teraz problem szalonych krów, BSE… Druga odpowiada: – No. Dobrze, że nam pingwinom to nie grozi.

Spotyka, sie Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu, a Beduin węża wokół szyi. – Te, biały…- mówi Beduin – cos ty za jeden? – Polak. – Słyszałem, ze wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce. – A napijemy się od czasu do czasu – A napijesz się jednego? – Napije się! – Ale wiesz, to taki ciepły bimberek, z bukłaka… – Dawaj! Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta: – A drugiego wypijesz? – Wypije! Nalał. Polak wypił i nic. – A trzeciego wypijesz? – Wypije! Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę… – A czwartego!? A zniecierpliwiona papuga Polaka na to: – I czwartego, i piątego, i wpier*ol dostaniesz, i tego robaka tez ci zjemy…

- Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie? – Nie mam pojęcia, syneczku. – A ja wiem! Od telewizora do kanapy!

Przychodzi Eskimos do swojego iglo i myśli: – Co ja miałem zrobić, hmmmmmmm – długo myśli – aaa! miałem posprzątać iglo! Posprzątał i myśli dalej: – Nie to nie to, co ja miałem zrobić? – myśli – aaa! miałem nakarmić renifery. Nakarmił i myśli dalej: – Nie o to chodziło, co ja miałem zrobić? – zastanawia się – aaaa! miałem zaspokoić moją kobietę! Z

robił co trzeba i myśli: – Nie, to nie to ! – znowu myśli, i w końcu – Aaa! już wiem, miałem zdjąć narty!!!

Płynie kajakiem Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem. Płyną… płyną… spoko machają wiosełkami… Nagle Kubuś Puchatek jak nie grzmotnie Prosiaczka przez łeb!!! Prosiaczek się odwraca biedny i pyta ale za co… dlaczego?! A na to Kubuś Puchatek: – A bo wy świnie zawsze coś knujecie

A teraz coś z okazji tego, że Kasie coś do mnie kozaczą ostatnio. Szowinistyczne dowcipy!

Bóg zauważył, że Adam nudzi się sam w raju, więc przychodzi do niego i mówi; -Widzę, że jesteś samotny. Stworzę ci towarzysza tak mądrego, wspaniałego, zabawnego jak ty. Potrzebuję jedną twoją nerkę, płuco, nogę, dłoń, jelito. A Adam -A co dostane za żebro?

Grunt to porozumienie :) Co mówi kobieta: To miejsce to śmietnik! Do roboty, Ty i Ja musimy posprzątać. Twoje rzeczy leżą na podłodze, I jeśli nie zrobimy teraz prania To szafa będzie bez ubrań. Co słyszy mężczyzna: Ble ble ble, DO ROBOTY, Ble ble ble ble, TY I JA Ble ble, NA PODŁODZE Ble ble ble, TERAZ Ble ble ble ble ble BEZ

UBRAŃ

ILE MĘSKICH SZOWINISTYCZNYCH ŚWIŃ TRZEBA BY WKRĘCIĆ ŻARÓWKĘ? ŻADNEGO NIECH SZ**TY GOTUJĄ PO CIEMKU!!

(wybaczcie ostry cenzurowany wyraz – ale to szowinistyczny dowcip i zmieniać go nie było sensu)

No women – no sex. No sex – no children. No children – no school. No school – NO PROBLEM

———————

Panowie śmieciarze to mają sposoby na wyrywanie panienek:

Jazda!

czerwiec 29, 2006

-Co ma żołnierz w spodniach?
-żołnierz w spodniach ma chodzić długo i oszczędnie…

- Ile żołnierz ma par butów i z czego?
- żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie.

- Jaki ma żołnierz płaszcz i po co?
- żołnierz ma płaszcz długi po kolana.

Tym wesołym akcentem rozpoczęła się nowa notka. A opowiadać będzie ona o moich przygodach w autkach różnego pokroju. Tak panowie i panie, zapisałem się na prawko i zacząłem przemierzać jakże piękne polskie drogi. Nie zawsze jednak siedzę za kierownicą, bo w moich przygodach towarzyszy także Kantek i jego BMW, a także wyśmienity kierowca Sylwek. Szaleje z nami jeszcze Pchełcia, ale jak do tej pory nie za kierownicą. Ogólnie rzecz biorąc radze wszystkim trzy razy się zastanowić zanim zdecyduje się wyjść na ulice. Jednak pamiętajcie: Kantek jeździ spokojnie, a jak byście słyszeli inaczej to nie wierzcie. A jak jeśli zobaczycie jak jedzie na własne oczy, to też nie wierzcie. A jak by Wam Pchełka cosik mówiła to tym bardziej nie wierzcie, bo ona się na tym nie zna. Teraz mała powtórka ze znajomości znaków (według mojego… nio „nauczyciela”)

Ten oto znak nie oznacza jak by się wam zdawało:

dzieci – ostrzega o miejscu na drodze szczególnie uczęszczanym przez dzieci lub o bliskości takiego miejsca lecz: Uwaga na zboczeńców goniących małe dziewczynki!
A ten nie znaczy:

boczny wiatr – ostrzega o miejscu, w którym mogą wystąpić silne boczne podmuchy wiatru tylko: Uwaga na wielkie motyle, nadlatujące od lewej!

Domyślacie się pewnie jak się zdziwiliśmy gdy dostaliśmy takie odpowiedzi. Cuż tu dużo mówić, trafiliśmy na swojego. Ciekawe tylko co mi na to powiedzą na egzaminie. Ale jak by ktoś Was pytał to już wiecie co odpowiedzieć. A tutaj macie filmiki z naszych pierwszych jazd L-ką:

Wyprzedzanie Żuka: LINK DOWNLOAD LINK

Wjeżdżanie do „miasta”: LINK DOWNLOAD LINK

Fotki: LINK

Jednak jazda L-ką nie była tak szalona jak jazda z Kantkiem. Jednakże filmik z przejazdu nie zostanie tutaj opublikowany, pokaże wam tylko co się stało z Pchełcią, patrzcie i bójcie się: LINK

Po jej przerażonej minie widać co przeżyła. Teraz możemy jedynie jej współczuć. Myślę, że więcej nie wsiądzie już do tego samochodu, bo to jazda dla prawdziwych hardcorowców.

 

Aha nio a tutaj normalna jazda (udajemy, że jeździmy bezpiecznie): LINK DOWNLOAD LINK

Teraz tylko napomknę, że oczywiście Kantek naprawdę jeździ dobrze i bezpiecznie, ale ja lubię sobie po dramatyzować. Wszystkie filmiki i zdjęcia zostały upozorowane.

A na koniec niesamowity wyczyn. Myślę, że każda kobieta chciała by mieć takiego kochanka. Myk myk i już jest gotowy do akcji. A może to superman bo on miał podobne umiejętności. Jedno jest pewne, trenować taką umiejętność mógł tylko azjata. A zresztą zobaczcie sami:

Na ostateczny koniec – dowcip! Chodził za mną cały dzień i praktycznie nie śmieszył nikogo poza mną. Oto on:

Smażą się dwa jajka na patelni jedno mówi do drugiego :

-uff jak gorąco.
A drugie :

-aaa gadające jajko!

 

I tym wesołym akcentem kończę ów wyczerpującą notkę.

Sylwkowy koncert

czerwiec 18, 2006

Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń. Przede wszystkim odbył się dzisiaj pierwszy (i na pewno nie ostatni) koncert Sylwka. Klimat był gorący. Tłumy fanów szalały dookoła. Coś pięknego, kto nie był niech żałuje. Tak prawdę mówiąc to przynajmniej było śmiesznie. Ale to dopiero początek trasy koncertowej po całej Europie, a już zapowiedzieli, że wezmą mnie ze sobą jako przerywnik. Jeśli ktoś nie był to tutaj są dostępne materiały:

Filmy:

Pidżama Porno- Pasażer – w ich wykonaniu LINK1 LINK2 TEKST

Pidżama Porno – Bal u senatora – LINK1  LINK2  TEKST

ZDJĘCIA (New)

A tak poza tym to nic się nie wydarzyło co mógłbym tutaj opisać, reszta jest milczeniem.

Nio chyba, że wspomnę o węgierskich Bułgarkach które przyjechały do naszego miasta. I zapoznaliśmy się z nimi, a potem byliśmy na ich występie. O dziwnym spotkaniu z pewną nieznajomą nie będę wspominał… ale Sylwka szczęście działa na mnie!

 

Ostatnio usłyszałem o haśle reklamowym jakim promował się pewien polityk. Nie zdradzę jego imienia i nazwiska, powiem tylko, że jest aktualnym Prezydentem. Mianowicie wywiesił on plakat z takim oto hasłem: „Innych jest wielu, ale Kaczyński jest tylko jeden.”. Mam nadzieje, że każdy zna braci Kaczyńskich i zrozumie w czym dowcip.

 

Pewnie niewielu z Was wie, że przypomniałem sobie, że jestem góralem! Z tej okazji dowcip górlolski:

Siedzi baca wieczorem w domu i słyszy krzyk z podwórka:
- Baco potrzebujecie drewno?
- Nie!
Wychodzi rano na podwórko i widzi, że nie ma drewna…

(Jeśli komuś się nie podoba to znaczy, że nie jest porządnym górolem)

 

Coś czuje, że już chyba późno więc będzie trzeba iść spać. A więc good night!

P.s. Na koniec filmik dla zmartwionych porażką naszej reprezentacji na mistrzostwach. Możemy spróbować w innych ligach:

Eurowizja

maj 22, 2006

W tym roku zwycięzca eurowizji był dla mnie dużym zaskoczeniem. Coś mi tam Michał w sql wspominał o hard rockowym zespole który się dostał do finału, ale nie liczyłem na jego zwycięstwo. Piosenka tak odstająca od standardów już chyba na stałe przyjętych w eurowizji odniosła taki sukces. Bardzo mnie to cieszy, bo pokazali, że nie liczy się wygląd ale sam utwór który przedstawiają. Jeszcze dokładnie nie zaglądałem do tekstu tej piosenki ale jak myślę nie jest o mleczach itp. Itd. Ogólnie jest to dla mnie dużym zaskoczeniem i mam nadzieję, że za rok reszta krajów postara się o jakiś bardziej ambitnych reprezentantów, a Polska wreszcie może zrezygnuje z Ich Troje. Jak będzie zobaczymy, ale to dobry początek.

A tutaj teledysk zwycięskiej piosenki: Lordi- Hard rock Hallelujah