Archiwum dla wrzesień 23rd, 2007

Wiosenna pieśń radości

wrzesień 23, 2007

Zainspirowany notkami (w kolejności powstawania) Kantka i Slk’a, postanowiłem także napisać notkę o piosence mówiącej o mnie. Tak więc zaczynamy!

„Idzie sobie wiosna,
słychać świergot ptaka,
ładna to piosenka tylko głupia taka. „

Ten fragment ukazuje moją przygodę z krawężnikiem. Odzwierciedla wielki upadek który z niego mnie spotkał. To było straszne. A wszystko, że szła wiosna i ptak mnie nastraszył i spadłem…

„Już przyleciał bocian i w kałuży dłubie,
mi to nie przeszkadza – dalej będzie głupiej.”

Tutaj ukazana jest przykra przygoda z bocianem. Gdy szedłem sobie łąką on mnie podziobał, a potem wpadłem do kałuży…

„Aaaaaa już jest wiosna,
Aaaaaa dłuższe dnie,
Aaaaaa kwiaty rosną,
Aaaaaa głupie, nie?”

Te cztery wersy ukazują strach który panuje w moim sercu. Strach przed wiosną i malinami. Boję się, że ktoś mnie zaciągnie do Malinowego chruśniaku i … to straszne…

„Słońce raźniej świeci,
dym się w polu snuje
- zupełnie bez sensu ale się rymuje.”

W tym fragmencie zarysowany jest mój strach przed Słońcem, gdyż koledzy z Internetu mówili że to zabija…

„ Budzi się przyroda,
już zielono wszędzie,
bać się nie ma czego – znowu refren będzie: „

Tutaj wmawiam sobie, że nie ma się czego bać. Jednakże tak naprawdę boję się strasznie gdyż niedługo będzie…

„A aaaaa już jest wiosna
A aaaaa dłuższe dnie
A aaaaa kwiaty rosną
A aaaaa głupie, nie?”

Jak kilka linijek wyżej.

„Rozmarzają rzeki,
płynie kra do morza,
- zwrotka nienajgorsza, tylko rymu nie ma.”

Tutaj ukazany jest mój strach przed wodą. Jak byłem mały mama nie zauważyła mnie wannie i spuściła z wodą. Od tej pory boję się wody i kluczy hydraulicznych numer 16ście.

„ Drzewa mają pączki,
w jajkach są pisklęta,
przyroda jak zwrotka – niedorozwinięta! „

Ten fragment opowiada o moich cechach fizycznych. Mowa w nim o jakach i o niedorozwinięciach…

„Wiosna jest po zimie
w myśl ludowych przysłów,
ja już nie mam zdrowia do tych idiotyzmów.”

Ta część ukazuje powtarzalność wszechświata. Tak jak i ja powtarzam się bo jak byłem mały spadł na mnie gramofon… gramofon… gramofon… gramofon… gramofon… gramofon…

„ Kończy się piosenka,
śniegu nie ma prawie,
pisać głupie teksty nawet ja potrafię!”

Tutaj ukazany jest koniec istnienia. Wszystko się kiedyś kończy. Nawet papier toaletowy choć wydaje się, że może się rozwijać w nieskończoność! Jak on to robi?! To jest niesamowite!

I to by było wszystko. Teraz znacie mnie doskonale. Nic więcej nie mam o sobie do powiedzenia.