Dzisiejszy dzień z pewnością nie należał do najlepszych jakie miałem, do tego stopnia, że nie zdziwił bym się jak bym zaszedł w ciąże. W takich chwila przychodzi czas na pewne refleksje. Także mnie naszła nagle taka myśl, że jak bardzo bym się starał prawda jest taka, że nigdy nie będę fajny, bo z tym trzeba się urodzić:
Goła klata i do przodu!
----------------
Coś nie za bardzo dobrze się czuje, na zakończenie tego dnia pewnie będę chory, a z tej okazji dowcip który jak to przeważnie u mnie bywa jest rozumiany przez rzadko kogo, ale mnie śmieszy:
Gada bułka z pączkiem:
- pączek, pączek, bez rączek!
- bułka, bułka…ee… ch*j ci w dupę!
(wybaczcie wulgaryzmy ale bez nich dowcip byłby spalony)
A wiecie czego gołąb? Bo ma jedną nogę bardziej!
A tu jeszcze historyjka z morałem:
Jedzie facet pociągiem, w przedziale siedzi oprócz niego jeszcze jakaś kobieta.
W pewnym momencie facet wyciąga chipsy i pyta się tej kobiety:
-Może się pani poczęstuje?
-Ja nie mam ochoty, ale Bułos chętnie zje.
Wzięła parę chipsów wrzuciła do torebki i rozległo się chrup, chrup, mlask, mlask.
Po jakimś czasie facet wyciąga kanapki:
-Może się pani poczęstuje?
-Nie, dziękuję, ale Bułos chętnie zje.
I znowu, kobieta wrzuca kanapkę do torebki i słychać tylko mlask, mlask, mlask.
Sytuacja powtarza się kilka razy.
W końcu kobieta wyszła do toalety. No to facet strasznie ciekawy, bierze torebkę, otwiera, patrzy….
…a tam Bułos.
I jeszcze z okazji pewnych zmian w moim szarym życiu- dowcip tematyczny:
Na polance w środku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy ognisku i piecze kiełbaski. Przychodzi Kłapouchy, więc Puchatek go grzecznie zaprasza, żeby się przyłączył. Kłapouchy siada przy ognisku, razem sobie pieką te kiełbaski, ale coś gadka się nie klei. Więc Kłapouchy, żeby rozluźnić atmosferę, zaczyna się Kubusiowi zwierzać:
- Wiesz Puchatku, ja to właściwie nie lubię Prosiaczka…
Na co Puchatek:
- To nie jedz.
I tym wesołym akcentem końce tą pseudo notkę i idę spać, bo choroba chorobą, ale jutro matematyka i trzeba iść nie ma nie.

