Archiwum z czerwiec, 2006

Jazda!

czerwiec 29, 2006

-Co ma żołnierz w spodniach?
-żołnierz w spodniach ma chodzić długo i oszczędnie…

- Ile żołnierz ma par butów i z czego?
- żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie.

- Jaki ma żołnierz płaszcz i po co?
- żołnierz ma płaszcz długi po kolana.

Tym wesołym akcentem rozpoczęła się nowa notka. A opowiadać będzie ona o moich przygodach w autkach różnego pokroju. Tak panowie i panie, zapisałem się na prawko i zacząłem przemierzać jakże piękne polskie drogi. Nie zawsze jednak siedzę za kierownicą, bo w moich przygodach towarzyszy także Kantek i jego BMW, a także wyśmienity kierowca Sylwek. Szaleje z nami jeszcze Pchełcia, ale jak do tej pory nie za kierownicą. Ogólnie rzecz biorąc radze wszystkim trzy razy się zastanowić zanim zdecyduje się wyjść na ulice. Jednak pamiętajcie: Kantek jeździ spokojnie, a jak byście słyszeli inaczej to nie wierzcie. A jak jeśli zobaczycie jak jedzie na własne oczy, to też nie wierzcie. A jak by Wam Pchełka cosik mówiła to tym bardziej nie wierzcie, bo ona się na tym nie zna. Teraz mała powtórka ze znajomości znaków (według mojego… nio „nauczyciela”)

Ten oto znak nie oznacza jak by się wam zdawało:

dzieci – ostrzega o miejscu na drodze szczególnie uczęszczanym przez dzieci lub o bliskości takiego miejsca lecz: Uwaga na zboczeńców goniących małe dziewczynki!
A ten nie znaczy:

boczny wiatr – ostrzega o miejscu, w którym mogą wystąpić silne boczne podmuchy wiatru tylko: Uwaga na wielkie motyle, nadlatujące od lewej!

Domyślacie się pewnie jak się zdziwiliśmy gdy dostaliśmy takie odpowiedzi. Cuż tu dużo mówić, trafiliśmy na swojego. Ciekawe tylko co mi na to powiedzą na egzaminie. Ale jak by ktoś Was pytał to już wiecie co odpowiedzieć. A tutaj macie filmiki z naszych pierwszych jazd L-ką:

Wyprzedzanie Żuka: LINK DOWNLOAD LINK

Wjeżdżanie do „miasta”: LINK DOWNLOAD LINK

Fotki: LINK

Jednak jazda L-ką nie była tak szalona jak jazda z Kantkiem. Jednakże filmik z przejazdu nie zostanie tutaj opublikowany, pokaże wam tylko co się stało z Pchełcią, patrzcie i bójcie się: LINK

Po jej przerażonej minie widać co przeżyła. Teraz możemy jedynie jej współczuć. Myślę, że więcej nie wsiądzie już do tego samochodu, bo to jazda dla prawdziwych hardcorowców.

 

Aha nio a tutaj normalna jazda (udajemy, że jeździmy bezpiecznie): LINK DOWNLOAD LINK

Teraz tylko napomknę, że oczywiście Kantek naprawdę jeździ dobrze i bezpiecznie, ale ja lubię sobie po dramatyzować. Wszystkie filmiki i zdjęcia zostały upozorowane.

A na koniec niesamowity wyczyn. Myślę, że każda kobieta chciała by mieć takiego kochanka. Myk myk i już jest gotowy do akcji. A może to superman bo on miał podobne umiejętności. Jedno jest pewne, trenować taką umiejętność mógł tylko azjata. A zresztą zobaczcie sami:

Na ostateczny koniec – dowcip! Chodził za mną cały dzień i praktycznie nie śmieszył nikogo poza mną. Oto on:

Smażą się dwa jajka na patelni jedno mówi do drugiego :

-uff jak gorąco.
A drugie :

-aaa gadające jajko!

 

I tym wesołym akcentem kończę ów wyczerpującą notkę.

18-nastka!

czerwiec 24, 2006

Są w życiu takie dni które zapamiętujemy na całe życie. To był właśnie taki dzień. W końcu osiemnastkę ma się tylko raz w życiu a do tego taką! Impreza od początku stała pod znakiem zapytania, ponieważ pogoda nie za bardzo nam dopisywała. Jednak jak się potem okazało ten chwilowy deszczyk był błogosławieństwem. Przez niego działki wokół miejsca gdzie się bawiliśmy były totalnie puste więc muzyka mogła lecieć caluteńką noc, a, że sprzęt grający był, więc dało się poszaleć. Jednak zacznijmy od początku.

Od samego rana dużo się działo. Około 12 wpadł po mnie i po Sylwka Kantek swoim BMW i zawiózł mnie do szkoły po legitymacje (bo ja byłem spalony i w tym upale nie za bardzo chciało mi się podróżować pieszo). Powoziliśmy się trochę po mieście w rytmach techniawki i postanowiliśmy pojechać zaprosić Celinę osobiście. Po tej dzielnej przygodzie, obiadek, prawo jazdy i ostanie przygotowania. Pogada w tym czasie nie zachęcała do wychodzenia z domu jednak postanowiłem się nie poddawać i nic nie odwoływałem (jak się potem okazało- słusznie). Trochę zabrakło mi czasu i jak dojechałem na miejsce, moi dzielni goście już na mnie czekali. Zaczęło się więc w pośpiechu. Rodzice pomogli się ustawić, rozpalili grilla i po chwili nas opuścili. Zaczęło się od jedzenia i picia. Gdy jeszcze na początku nikt za bardzo się nie rozkręcał, wszyscy byli spokojni, wtedy szalał Marek. Nazwał siebie Człowiekiem pociskiem i biegał w kapeluszu dookoła. Następnie znalazł dwa widelce i atakował wszystkich krzycząc „Atak klonów!”. Ale któż zrozumie Marka. Po pewnym czasie rozluźniliśmy się i zaczęła się zabawa. Wtedy to Marek nie wiadomo dlaczego się uspokoił. Ale któż zrozumie Marka. DJ’em został Kantek, i rozkręcał muzą tak, że czasami nie dało się usiedzieć. Z tego co zauważyłem to największą popularnością cieszyło się Disco Polo, szkoda tylko, że mieliśmy tak mało tego rodzaju muzyki. W tych rytmach Sylwek był zajęty podrywaniem Sylwi, Kantek Pchełki, a dla mnie już nikogo nie zostawili! Ale i tak żaden z nich i tak nic nie spętał bo one wolą mnie! Dziki za to przyubrał kapelusz i poczuł się jak prawdziwy góral. Zaczął prawić swoje historie. Opowiedział nam jak to zdawał język angielki. Niby historia krótka, temat prosty. Ale Dziki tak odbiegał od głównego wątku, że zajęło mu to przynajmniej z 15-ście minut. Ja wychodziłem ze trzy razy i jak wróciłem to dalej byłem w temacie. Cóż poradzić, prawdziwy góral. Tak nam mijał czas, aż wybiła 2 w nocy. Niestety wtedy Sylwek musiał nas opuścić i zabrał ze sobą kilka osób. Wprawdzie planowany czas imprezy był nieograniczony i dopasowany do gości, a Ci planowali koniec około 23, jednak myślę, że się im podobało bo skończyliśmy o 6 rano. A co robiliśmy od 2 w nocy do 6 rano? Nie wiem sam jak to określić, po prostu „ryliśmy” się. Włączyliśmy sobie „Piosenkę pora” (polkę) i leciała przez 2 godziny non stop. A co się tam w tym czasie działo to już nasza tajemnica, po moglibyście mnie źle zrozumieć jeśli powiedział bym Wam, że bawiliśmy się w krzakach. Około 5 w nocy zaczęliśmy się zbierać do wyjścia. Posprzątaliśmy trochę i powoli rozeszliśmy się. Tak naprawdę opisałem tutaj tylko malutką część tego co się tam działo, jednak trudno by było opisać całe 11 godzin imprezy. Ogólnie mówiąc, ja lepszej osiemnastki sobie wymarzyć nie mogłem: klimat, towarzystwo, miejsce, czas, pogoda! Wszystko idealnie! Mam tylko nadzieje, że tym co tam byli podobało się choć w połowie tak jak mi. A teraz pozdrówka, bo trzeba wymienić kto tam był, a więc najpierw kobiety:

-Kaczunia- straszna szkoda, że tak krótko, ale mam nadzieje, że jak będziemy poprawiać to zostaniesz najdłużej!

-Pchełcia- heh co tu dużo mówić, bez Ciebie nie było by tej osiemnastki! Przepraszam, że strąciłem Cię z łóżka, ale co ja poradzę, że jak śpię to się wiercę. Może jeszcze pośpimy kiedyś razem i może następnym razem – masaż. Po prostu malutka, jesteś Wielka!

-Sylwia- hihihi nie daj się Sylwkowi i powoli przyznawaj mu te procenty. No i przepraszam, że wryłem Ci się na fotel.

-Celcia- oj Ty to się pośpieszyłaś. Sorki, że musiałaś na mnie czekać

Tera meny:

-Marek- bezapelacyjny król imprezy. Jak nazywał sam siebie: „Człowiek pocisk”, „Batman pedał”, „Czarodziejka z księżyca która przybyła by Was… wykorzystać!” i wiele, wiele innych. Oby tak dalej Marku, i pamiętaj co tak pachnie.

-Dziki- hehe stary góral. Następnym razem uważaj co pijesz u siebie w domu! Bo nawet mleko może czasem nie być takie dobre jak mówią na reklamie. Hej! (aha i błagam, nie opowiadaj już nic więcej!)

-Żaba- nasz dzielny kucharz. Co byśmy bez Ciebie zrobili? Pewnie z głodu pomarli. Dobrze, że zająłeś się grillem. Masz talent! Kaczusia będzie miała z Ciebie pożytek.

-Kantek- Dj Imprezy. Ja dalej nie wiem, gdzieś Ty znalazł na moim kompie taką fajną muze. Dobry z Ciebie szperacz.. Aha i zostaw Pchełcie, Ona jest pod ochroną (moją)!

-Laszku- późno przyszedłeś ale fazę dobrą nakręciłeś. Jednak co robiliśmy niech zostanie tajemnicą…

-Prezes- szkoda, że tak krótko i dzięki za prezencik hihihi…

-Daniel K- mam nadzieje, że choć w malutkim stopniu zaspokoiłeś swój wieczny apetyt.

-Michał- mogę mówić na Ciebie – czerwono skóry? Dzięki, że budziłeś mnie w kościele jak mi się przysypiało

-Sylwek- i na samym nędznym końcu Ty! To było zaplanowane. Wielkie dzięki za pomoc w przygotowaniach i w ogóle. Pamiętaj, że tradycji musi stać się zadość.

 

Czym by były urodziny bez dostawania życzeń. Dzięuje wszystkim za każde z nich. Chciałbym tu przedstawić niektóre (mam nadzieje, że ich autorzy nie będą mieli mi tego za złe):

 

hym.. życzę Ci Miłoszu ciągłego zdrówka.. szczęścia.. radości bo taki smutny codziennie chodzisz, samych słonecznych dzionków, mało złości, a najlepiej w ogóle bo to szkodzi, sukcesów w życiu.. miłości.. sexu, mniej nałogów, żadnego solarium ani alkoholu, ukończenia szkoły w planowanym terminie. Fajnej bryki a może i dwóch albo może być jakiś wypasiony rower albo ostatecznie traktor, jak najwięcej czasu na przyjemności, wielkich przyjaźni, żebyś ładnie seplenił i żeby Cię mlecze kochały, spełnienia wszystkich marzeń i tradycyjnych 100 latków!

(dodam tylko, że to od kogoś malutkiego i słodkiego)

 

Drogi Miłoszu wszystkiego najdziwniejszego, dużo dzikiego sexu i rożnych takich innych zabaw ze zwierzętami i mleczyków w zimie i drugiego Sylwka tylko ze z cyckami i żeńskimi narządami płciowymi i dużo włosów i to tyle 100 lat

(hihi nie powiem Wam od kogo to. Powiem tylko: Tobi rządzi!)

I najlepsze życzenia-prezent jakie kiedykolwiek dostałem! To oczywiście od Sywlusia!

>>>>> LINK <<<<<

 

Na koniec trochę materiałów, żebyście mogli sobie zobaczyć jak to wyglądało:

Fotki- galeria zdjęć, niestety słabej jakości bo było bardzo ciemno LINK

Filmik- tutaj możecie zaobserwować nasz ciekawy taniec LINK  DOWNLOAD LINK

Opis imprezy według Kantka: LINK

Jescze tylko gag- zagadka:

Wiecie jak Dziki wracał odemnie z imprezy do domu?

PROSTO!!

Oczywiście podziękowania także dla mojej babci która udostępniła nam miejsce do zabawy i dla moich rodziców którzy byli sponsorami a także czuwali nad organizacją całej imprezy. Bardzo, bardzo Wam dziękuje.

 

To by było na tyle. Dziękuje wszystkim za ten jeden wyjątkowy dzień!

Sylwkowy koncert

czerwiec 18, 2006

Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń. Przede wszystkim odbył się dzisiaj pierwszy (i na pewno nie ostatni) koncert Sylwka. Klimat był gorący. Tłumy fanów szalały dookoła. Coś pięknego, kto nie był niech żałuje. Tak prawdę mówiąc to przynajmniej było śmiesznie. Ale to dopiero początek trasy koncertowej po całej Europie, a już zapowiedzieli, że wezmą mnie ze sobą jako przerywnik. Jeśli ktoś nie był to tutaj są dostępne materiały:

Filmy:

Pidżama Porno- Pasażer – w ich wykonaniu LINK1 LINK2 TEKST

Pidżama Porno – Bal u senatora – LINK1  LINK2  TEKST

ZDJĘCIA (New)

A tak poza tym to nic się nie wydarzyło co mógłbym tutaj opisać, reszta jest milczeniem.

Nio chyba, że wspomnę o węgierskich Bułgarkach które przyjechały do naszego miasta. I zapoznaliśmy się z nimi, a potem byliśmy na ich występie. O dziwnym spotkaniu z pewną nieznajomą nie będę wspominał… ale Sylwka szczęście działa na mnie!

 

Ostatnio usłyszałem o haśle reklamowym jakim promował się pewien polityk. Nie zdradzę jego imienia i nazwiska, powiem tylko, że jest aktualnym Prezydentem. Mianowicie wywiesił on plakat z takim oto hasłem: „Innych jest wielu, ale Kaczyński jest tylko jeden.”. Mam nadzieje, że każdy zna braci Kaczyńskich i zrozumie w czym dowcip.

 

Pewnie niewielu z Was wie, że przypomniałem sobie, że jestem góralem! Z tej okazji dowcip górlolski:

Siedzi baca wieczorem w domu i słyszy krzyk z podwórka:
- Baco potrzebujecie drewno?
- Nie!
Wychodzi rano na podwórko i widzi, że nie ma drewna…

(Jeśli komuś się nie podoba to znaczy, że nie jest porządnym górolem)

 

Coś czuje, że już chyba późno więc będzie trzeba iść spać. A więc good night!

P.s. Na koniec filmik dla zmartwionych porażką naszej reprezentacji na mistrzostwach. Możemy spróbować w innych ligach:

Noc – jak każda inna noc

czerwiec 12, 2006

IV w nocy. Gość który śpi całe życie (czyli ja) nie może zasnąć. Normalnie szok, sam nie wiem, co się dzieje. Ktoś lub coś nie daje mi spać. Może to i dobrze, mam przez to trochę dłuższy weekend, no i kiedy nauczyć angielskiego na jutro (dzisiaj). I tak wyśpię się w dzień.

 

Myslovitz

——————————

„I nawet kiedy będę sam
Nie zmienię się, to nie mój świat
Przede mną droga którą znam,
Którą ja wybrałem sam

Wiesz, lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę…

——————————

„Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans

Po co ten stres, myślisz, że nie masz nic
Każdy ma – nawet Ty
Czasem trzeba to po prostu znaleźć
Miłość, noc i deszcz, życie też
Dla tego warto starać się
Powiedz, czy naprawdę nic nie jesteś wart
Znajdź to w sobie, tak

Odetchnij więc, zastanów się
Znajdź jego sens, bierz życie takim jakie jest
I ciągle szarp, i zmieniaj je
Przed siebie idź, bierz życie takim jakie jest
I zmieniaj je, i ciągle walcz, przed siebie idź

——————————

Dla Ciebie mógłbym zrobić wszystko
Co zechcesz powiedz tylko
Naprawdę na dużo mnie stać

Dla Ciebie zrywam polne kwiaty
Szukam tych najrzadszych
Naprawdę na dużo mnie stać

 

Dla Ciebie mógłbym wszystko zmienić
Mógłbym nawet uwierzyć
Naprawdę na dużo mnie stać

 

Najchętniej zamknąłbym cię w klatce,
Bo kocham na Ciebie patrzeć
Naprawdę na dużo mnie stać

 

To wszystko czego chcę
To wszystko czego mi brak
To wszystko czego ja nigdy nie będę miał

——————————

„Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości

 

Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości!

——————————

A teraz czas na kolejny odcinek Bolka i worka!

Występują:

-Bolek

-worek

-i inni

<muzyczka początkowa>

Pewnego słonecznego poranka Bolek poszedł z workiem do Kariny Złowieszczych Moli i wrócił bez.

KONIEC!

<muzyczka końcowa>

A to smutny epizod, no cóż i takie się zdarzają w życiu Bolka i worka.

Na pocieszenie mam dla Was wesołą piosenkę o Borsukach! LINK One są suuuuppeerrr! I do tego ten grzyb! Już nie mówię, że tam jeszcze jest ten wąż! Borsuki! Grzyb! Wąż! Cudowna piosenka! Borsuk, Borsuk, Borsuk! Grzyb! Dobra koniec.

A jak już jesteśmy przy Borsuku to mieliśmy z Sylwkiem dzisiaj przygodę w sklepie. Najpierw ja zaśpiewałem pani afrykańską piosenkę, a potem Sylwek kupił od niej: Kostkę ziemniaków i kilo masła. Co dziwne dostał kilo ziemniaków i kostkę masła, ale któż zrozumie kobiety. Przez to nie mogliśmy upichcić ziemniaczanego Borsuka w sosie masłowym (pychota!), może następnym razem nam się uda dokonać zakupu. A tak poza tym to pozdrowienia dla pani sprzedawczyni.

——————————

Heh Mundial, to temat ostatnich dni, więc ciężko by było go pominąć i tutaj. Po małym niepowodzeniu Polaków duch walki podupadł w narodzie. Według mnie nie ma co komentować siedząc sobie wygodnie przed TV. Grali jak grali ale w sporcie tak to już czasem jest, wiem coś o tym. Raz jest się na górze a zaraz potem można spaść bardzo nisko. Tak poza tym to mój tato rozpracował system Janasa. Oni grali tak jak grali żeby uśpić czujność niemiaszków, a w środę wezmą ich z zaskoczenia i będzie 15:0. Dzięki temu niemiaszki nie wyjdą z grupy i w ogóle będzie święto. Tylko nie mówcie nikomu bo się wyda i plan padnie.

A dla tych co zwątpili już w polskich orłów filmik trochę inny niż większość traktujących o piłce nożnej. Nie ma w nim szybkiej muzy i magicznych myków Ronaldinho, za to pokazuje on coś innego (między innymi umiejętności naszego Dudka, który teraz został niedoceniony, jaki i Beckhama który miał w swojej karierze małe potknięcie), zobaczcie sami:

I co Wy na to? Trochę wiary ludzie! Polski zespół jeszcze wróci (niekoniecznie w tegorocznych mistrzostwach)! Aha jeśli ktoś nie zrozumiał tekstów z filmiku (a są one dość ważne do uzmysłowienia sobie o co ogólnie w nim chodzi) to niech pisze w komentarzach, a Ghost Love score na pewno mu pomoże.

——————————

Ah te kobietki, ale co byśmy bez nich zrobili? Ok już kiedyś się wypowiadałem na ten temat, więc teraz tylko:

Do windy wchodzi blondynka z facetem. Facet pyta się:
- Na drugie?
- Aneta – odpowiada blondynka.

Szef do sprzątaczki blondynki:
- Pani Jadziu, proszę posprzątać windę.
- Na każdym piętrze?

Żona do męża:
- Kochanie powiedz mi coś słodkiego…
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Kochanie, no powiedz mi coś słodkiego…
- Naprawdę, teraz nie mam czasu.
- Ale kochanie, chociaż jedno słówko…
- Miód!! Do ku**y nędzy i odpi***ol się!

Chlopak podchodzi do dziewczyny:
- Tańczysz?
- Tańcze, śpiewam, gram na gitarze.
- Co ty pleciesz?
- Plote, wyszywam, lepie garnki.

(hihihi ten ostatni jest moim zdaniem genialny!)

——————————

Ok to byłby koniec tej długiej notki. I tym sposobem minęła mi noc. OK. papa.

Bezsens

czerwiec 6, 2006

I kolejna bezsensowna notka. Ale jakoś musze odreagować po całodniowym ślęczeniu nad książkami. Z tej okazji kolejny odcinek Bolka i worka:

Występują:

-Bolek

-worek

-i inni

<muzyczka początkowa>

Pewnego dnia Bolek odkrył, że jego worek jest bardzo pojemny. Od tej pory mówił na niego Kondensatworek.

KONIEC!

<muzyczka końcowa>

Zabawny ten Bolek, on to ma fajne pomysły.

—————————————-

Odkryłem ostatnio, że Żaba to tak naprawdę tranzystor. Tylko to nie jest taki normalny tranzystor. To Żabrystor! Ma bardzo prostą budowę: Emiter – Żaba – Kolektor! Czyż to nie genialne? Żaba, dobrze to zrobiłeś! I z tej okazji mam dla Ciebie porno, żebyś mógł sobie pooglądać, tylko nie pokazuj innym tranzystorom. Patrz i naciesz oczy: LINK
Wiem, że Ci się podoba.
Co to technikum ze mnie zrobiło, nic tylko cewki, tranzystory, kondensatory, czwórniki i inne badziewia mi w głowie. A tak apokopo to słyszałem, że Żaba wyciągną Zenera z diody Zenera, a on teraz będzie bił Schottkiego bo on mu kradnie napięcie. I w ogóle taka telenowela się z tego tworzy, że długo by opowiadać. A tak poza tym to jutro (a praktycznie już dzisiaj) mam praktyki. I chyba wiem co będę robił: LINK Niektórym to się trochę w życiu nudzi.

————————————

Ostatnio mamy z Żabą taki jeden fajny temat. I jakoś tak nasuną mi się dowcip:

Pewnemu gościowi bardzo chciało się to drugie. Był w luksusowym supermarkecie, więc pobiegł szybko do toalety. Tam jednak się okazało, że toaleta męska jest w naprawie, więc pani sprzątaczka pozwoliła mu skorzystać z ubikacji damskiej. Nakazała mu jednak:

- proszę nie naciskać pod żadnym pozorem czerwonego guzika

Pan w potrzebie wszedł szybko do środka. A tam luksusy i bajery. Wszędzie elektronika i w ogóle takie, takie. Usiadł, zrobił co trzeba. Gdy już skończył zauważył mały interfejs koło ubikacji. Przycisną zielony guzik, a maszyna sama go… no ten… odświeżyła. On taki cały zadowolony, wcisną niebieski guzik. Tym razem maszyna zrobiła mu masaż wodny po… pośladkach (i nie tylko). On już taki całkiem szczęśliwy nie oprał się i wcisną czerwony guzik…:

-„tampon usunięto!”

(Jak by kto nie wiedział to ten głos na końcu to maszyna mówiła. Ja osobiście współczuje temu panu i zapamiętam sobie żeby nie korzystać z damskich ubikacji.)

————————————————-

Niedawno zamieściłem filmik „Barbie girl” w wykonaniu dwóch młodych kobietek. Jak myślę, mogły spodobać się niektórym panom. Ale żeby panie nie czuły się dyskryminowane, tym razem ten sam filmik w męskiej wersji:

A tak na zakończenie to macie TUTAJ rebus. Jeśli ktoś oglądał „Dzień świra” to nie powinien mieć problemu z jego rozwiązaniem. Powodzenia.

Bolek i worek przygoda w lesie

czerwiec 2, 2006

Witam Was drogie dzieci w dniu waszego święta w jubileuszowym odcinku (to już aż drugi! Ale ten czas szybko leci, czyż nie?) przygód Bolka i worka. Zobaczmy co tym razem im się przytrafiło:

Występują:

-Bolek

-worek

-i inni

<muzyczka początkowa>

Pewnego razu Bolek udał się ze swoim workiem do lasu. Po co? Po ziomki!

KONIEC!

<muzyczka końcowa>

 

A to humorystyczny i groteskowy odcinek. Ten Bolek to ma wspaniałe przygody!

 

A teraz bajka z trochę innym dowcipem, ale myślę, że poziomem sobie dorównują. Jest to przeróbka Shreka z zamienionymi tekstami na bardziej hardcorowe.

 

Film zawiera treści wyjątkowo wulgarne, więc jest przeznaczony  dla widzów powyżej 16 roku życia. Oglądacie na własną odpowiedzialność. (to tak żeby potem nie było na mnie)